W koalicji zapanował chaos po skandalu. Ważny poseł KO wyznaje: to było totalnym zaskoczeniem
2024-10-05
Autor: Michał
W poniedziałek ujawniliśmy sprawę politycznego kolesiostwa w Totalizatorze Sportowym, które dotyczy osób związanych z Koalicją Obywatelską, Lewicą i PSL.
— Gdy byłem ministrem aktywów państwowych, zarządy spółek nie miały w zwyczaju konsultować ze mną swojej polityki kadrowej. Może to dziwne, ale taką miałem zasadę — powiedział Borys Budka, były szef Ministerstwa Aktywów Państwowych.
— Dla mnie to było zaskoczenie i jestem pewien, że zgodnie z zapowiedziami ministerstwa, ta sprawa zostanie zbadana i wyjaśniona, a w razie potrzeby będą wyciągnięte konsekwencje — dodał.
Sytuacja w Totalizatorze Sportowym wywołała obawy o nepotyzm i przekręty, które mogą zagrozić reputacji rządu.
Z naszych ustaleń wynika, że nowi dyrektorzy regionalni w Totalizatorze Sportowym są bezpośrednio powiązani z Koalicją Obywatelską, PSL oraz Lewicą. Skąd takie powołania? Czyżby była to kontynuacja praktyk znanych z rządów PiS?
Podczas rozmowy, Budka zaznaczył: — Zarządy państwowych spółek nie konsultowały ze mną, kogo zatrudniają. Minister nie ma w tej kwestii kompetencji.
Były minister dodał, że o wymianie dyrektorów w Totalizatorze dowiedział się z mediów, co stawia pod znakiem zapytania transparentność działań w spółkach Skarbu Państwa.
Problemy z zatrudnianiem politycznych krewnych pojawiły się, gdy w Totalizatorze Sportowym zatrudnieni zostali ludzie, o których rzekomej znajomości z nimi można było usłyszeć tylko w kontekście plotek. Budka zapewnił jednak, że jego rekomendacje dotyczyły wyłącznie rad nadzorczych i opierały się na kompetencjach zawodowych kandydatów.
Nie można jednak uciekać od faktu, że sytuacja całkowicie podważa zaufanie obywateli oraz czyni zadość oskarżeniom o powracające mechanizmy politycznego kolesiostwa. Jak podkreślił Budka, nie ma dowodów na to, że osoby te nie mają odpowiednich kwalifikacji, co jest ostatnią linią obrony przed oskarżeniami.
Zamieszanie dotyczące Totalizatora Sportowego rzuca cień na wizerunek Koalicji Obywatelskiej, która mimo zapowiedzi reform w obszarze zarządzania spółkami skarbu państwa, nie była w stanie uniknąć takich skandali.
Eksperci podkreślają, że to przestrzeń dla większej transparentności i lepszych praktyk w zarządzaniu, a zmiany ustawowe są nieuniknione, jeśli rząd chce w końcu zerwać z obozowym systemem, który nie przynosi społecznych korzyści.
Oczekuje się, że nowa sytuacja wymusi na rządzących szybsze wprowadzenie zmian, które przywrócą zaufanie do instytucji publicznych. Jak zapowiedział Budka, w razie potrzeby zostaną wyciągnięte konsekwencje, co może oznaczać nie tylko zmiany kadrowe, ale także reformę zasad rekrutacji do spółek skarbu państwa.