Rozrywka

Wdowa po Krawczyku w końcu podjęła decyzję. Wielkie zmiany w domu są pewne!

2024-07-30

Autor: Michał

Śmierć Krzysztofa Krawczyka 5 kwietnia 2021 roku była ogromnym ciosem dla jego fanów i bliskich, zwłaszcza że kilka dni wcześniej wydawało się, że stan zdrowia artysty poprawia się. Sam artysta był pełen nadziei, mówiąc:

"Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają dwa promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się!"

Tragiczny koniec i początek nowego życia

Jednak krótko później stan Krawczyka się pogorszył, i mimo wysiłków lekarzy, jego życia nie udało się uratować. Artysta zmarł w wieku 74 lat. Jego żona, Ewa Krawczyk, była wstrząśnięta tym tragicznym wydarzeniem i podczas pogrzebu ledwo mogła się opanować, nie chcąc puścić trumny ukochanego męża. W rozmowie z „Faktem” wspomina tamten okres jako niezwykle bolesny:

„Strata ukochanej osoby, pochowanie jej, to straszny ból i trauma, nic gorszego już nie może mnie spotkać."

Wsparcie fanów i pamięć o artystce

Pomimo osobistej tragedii, Ewa Krawczyk starała się uczestniczyć w wydarzeniach upamiętniających jej męża. Z pomocą Andrzeja Kosmali, który był bliskim przyjacielem rodziny, brała udział w odsłonięciu muralu poświęconego Krawczykowi, odbierała nagrodę Fryderyka za całokształt twórczości artysty i pojawiła się na 58. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Jednak w jej sercu wciąż dominowała pustka po stracie męża. Jak sama przyznaje:

„Musiałam się życia uczyć od nowa. My wciąż byliśmy w pracy, nagrania, trasy, koncerty. Wszystkim rzeczami, rachunkami, płatnościami, samochodami zajmowali się inni. My nie mieliśmy na to czasu. Teraz to spadło na mnie, włącznie z przeglądami auta, o czym nie mam pojęcia. Naprawdę uczę się żyć od nowa.”

Wielkie zmiany w domu

Ostatnie miesiące Ewa Krawczyk poświęciła na generalny remont odziedziczonego domu. Jak sama dumnie podkreśla, osobiście zaprojektowała nowe wnętrza, starając się wprowadzić zmiany, które odzwierciedlają jej nowe życie. Cytując Asnyka, wyznaje:

„Trzeba z żywymi naprzód iść, nie ma wyjścia. Ale imprezy, zabawa mnie nie ciągną. Miała bym wyrzuty wobec Krzysia, więc żyję sobie spokojnie w naszej oazie. My byliśmy nierozłączni przez tyle lat. Teraz najgorsze są wieczory, gdy kładę się do łóżka. Śpię po stronie Krzysia, a towarzyszy mi nasz piesek. Loleńka kochana. Ale rano budzę się już z uśmiechem.”

Niezwykłe spotkania przy grobie

Jednym z najważniejszych aspektów, który pomaga Ewie Krawczyk przetrwać ten trudny czas, jest kontakt z osobami, które kochały jej męża. Podczas codziennych wizyt na cmentarzu poznała wielu serdecznych ludzi, którzy stali się jej wsparciem:

„Myślę, że Krzysztof tak to zaplanował, bym nie była tu sama. Poznaliśmy się przy jego grobie. Jedna to fanka Krzysztofa. Mam teraz dużo życzliwych ludzi obok, którzy mi zawsze pomogą.”

Nowe życie pełne wyzwań i nadziei

Ewa Krawczyk powoli odnajduje równowagę w nowej rzeczywistości, choć tęsknota za mężem nie słabnie. Czasami są trudne chwilę, ale jak sama mówi:

„Tęsknię, serce krwawi, ale już chce mi się rozmawiać, więcej się uśmiecham. Wyciszyłam się, uspokoiłam, zwolniłam tempo. Żyję bez nerwów, w spokoju.”

Oto historia Ewy Krawczyk – silnej kobiety, która mimo wielkiej straty potrafiła znaleźć nowy sens życia i rozpocząć nowy etap pełen wyzwań i nadziei.