"Wilczyca z Krasnoufimska": Mroczna historia morderczyni, która zabiła 17 seniorek
2025-05-07
Autor: Andrzej
Seryjna morderczyni, która wstrząsnęła Rosją
Irina Gajdamaczuk na stałe wpisała się w mroczną historię więziennego świata Rosji jako jedna z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderczyń, a jej krwawe czyny do dziś budzą powszechne przerażenie. Co sprawiło, że ta z pozoru zwykła kobieta stała się krwawą bestią?
Zwyczajne życie, niezwykłe zbrodnie
Urodzona w 1972 roku w Karpińsku, Gajdamaczuk od zawsze wydawała się przeciętną dziewczyną. Gdy rozpoczęła dorosłe życie i zakładała rodzinę, wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety, z czasem wpadła w nałóg alkoholowy, a jej małżeństwo zaczęło się rozpadać. Jej partner, przerażony nieodwracalnymi zmianami, zdecydował się na rozstanie.
Czas terroru: ataki na seniorki
Irina przeprowadziła się do Krasnoufimska, gdzie poznała kolejnego mężczyznę, Jurija Kuzniecowa. Z pozoru nowe życie miało być lepsze, jednak wkrótce po skandalu związanym z kradzieżą pieniędzy na zakończenie roku szkolnego dla jej córki, jej sytuacja znowu uległa załamaniu. W poszukiwaniu szybkich pieniędzy, Gajdamaczuk zaczęła dążyć do brutalnych działań.
Zbrodnia i zaufanie: jak zdobywała ofiary
Pracując jako malarka pokojowa, Irina zaprzyjaźniała się z samotnymi seniorkami, zdobywając ich zaufanie. W momencie, gdy uzyskiwała dostęp do ich mieszkań, brutalnie mordowała je za pomocą młotka. Jej akcje miały miejsce w wielu miastach, w tym w Jekaterynburgu i Serowie, gdzie prowadziła swoją przerażającą działalność.
Upadek "Wilczycy"
Kryzysowy moment nastał w lutym 2003 roku, gdy jedna z jej ofiar przeżyła atak i krzyk jej obudził sąsiadów. Gajdamaczuk, niestety, zdołała uniknąć aresztowania, ale na zawsze pozostawiła po sobie ślad w postaci porzuconego młotka. Ślady DNA i odciski palców były tylko początkiem długotrwałego śledztwa.
Długie śledztwo i nieuchronny koniec
Dopiero w 2010 roku, po brutalnym morderstwie 81-letniej kobiety, policję udało się na trop Gajdamaczuk. Podczas rutynowego przesłuchania, jej odciski palców jednoznacznie wskazały, że to ona była sprawczynią krwawego ciągu wydarzeń.
Sprawiedliwość i wyrok
W 2012 roku Irina Gajdamaczuk została skazana na 20 lat kolonii karnej. Choć przyznała się do 17 morderstw, tłumacząc swoje czyny zależnością od alkoholu, biegli orzekli, że była poczytalna. To najwyższy wyrok, jaki sąd mógł nałożyć na kobietę w Rosji. W obliczu przestępstw, które popełniła, jej historia na zawsze pozostanie przestrogą.