Sport

Witold Skrzydlewski w ogniu krytyki podczas spotkania z kibicami! Sceny z Moto Areny w Łodzi!

2024-10-12

Autor: Jan

Na Moto Arenie w Łodzi odbyło się spotkanie, które zgromadziło tylko około 50 osób. Wśród nich byli kibice, służby porządkowe oraz wynajęta ochrona zorganizowana przez Witolda Skrzydlewskiego, właściciela klubu Orzeł Łódź.

W trakcie spotkania Skrzydlewski podzielił się swoimi odczuciami na temat nieustannego hejtu, który go dotyka. Przyznał, że jako prezes i właściciel klubu niejednokrotnie słyszał obraźliwe epitety na swój temat. "Dla niektórych jestem 'trumniarzem', 'grubą świnią', czy 'knurem', ale nie przejmuję się tym" – mówił.

Skrzydlewski zaprezentował także szczegółowe dane dotyczące budżetu klubu. W sezonie 2024, Orzeł Łódź wydał 8 653 277 zł, z czego 5 995 000 zł poszło na wynagrodzenia zawodników. Jednakże, przychody z biletów wyniosły jedynie 874 tys. zł, co sytuuje Łódź na ostatniej pozycji w lidze, jeśli chodzi o wpływy z frekwencji. W obliczu tych niepokojących faktów, Skrzydlewski zaapelował o szacunek ze strony kibiców i zwrócił uwagę na fakt, że rodzina Skrzydlewskich wyłożyła ostatnie pieniądze na utrzymanie klubu.

Kibice mieli też możliwość zadawania pytań. Jednym z poruszanych tematów była mała obecność wychowanków w drużynie. Skrzydlewski bronił się, twierdząc, że nie można oczekiwać sukcesów bez odpowiednich funduszy na szkolenie dzieci i młodzieży.

Niepewności co do przyszłości klubu podsyciły ostatnie doniesienia o potencjalnym przejęciu Orła przez inwestora z Wielkopolski, Adama Skowrona. Skrzydlewski skrytykował Skowrona, zarzucając mu brak konkretnej oferty i wyśmiewał jego kompetencje.

Zarówno środowisko sportowe, jak i lokalni kibice krytykowali Skrzydlewskiego za niefortunne decyzje. Padły także propozycje, by przekazał klub za symboliczną złotówkę, pod warunkiem, że nowy właściciel zapewni, że drużyna weźmie udział w sezonie 2025. Skrzydlewski stwierdził jednak, że to nie takie proste i że musi być przekonany o kompetencjach nowego zarządcy.

Spotkanie zakończyło się napiętą atmosferą, w której niektórzy kibice wyrazili swoje poparcie dla Skrzydlewskiego, choć wielu z nich odczuwało zawód z powodu obecnego stanu klubu. Ostatecznie, rozmowy wykazały, że przyszłość żużla w Łodzi jest bardzo niepewna, a brak zaangażowania ze strony kibiców boleśnie odzwierciedla się w działaniu klubu. Już teraz pojawiają się pytania, czy Łódź będzie mogła cieszyć się ligowym żużlem w sezonie 2025.