Wojna na Ukrainie: Polska poza grą, Niemcy i Scholz w centrum uwagi
2024-10-23
Autor: Agnieszka
- Czy Polska została wykluczona z kluczowych rozmów dotyczących przyszłości Ukrainy? - pytam wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
- Nie sądzę, że straciliśmy wpływ - odpowiada. - Oczywiście, obecność Polski w Berlinie byłaby korzystna. Żle wygląda fakt, że nas tam nie było, a kwestie przyszłości Ukrainy były omawiane.
- Co robimy, aby nie zostać zepchniętym na boczny tor przez Zachód?
- Staramy się zabezpieczyć nasze interesy na Wschodzie. Działamy na rzecz tego, aby być postrzeganymi jako kluczowy partner. To klucz do udziału w takich dyskusjach.
Niestety, na spotkaniu przywódców USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec 18 października w Berlinie, Polska nie została zaproszona. Joe Biden, Keir Starmer, Emmanuel Macron i Olaf Scholz dyskutowali o wsparciu dla Ukrainy oraz o przyszłości tego kraju w atmosferze pomijającej Polskę. Ta sytuacja wzbudziła furię i zdziwienie w Warszawie oraz obawę o pozycję Polski w kontekście ukraińskim.
Były prezydent Estonii, Toomas Ilves, nawiązał do nieobecności Polski, sugerując, że to kanclerz Scholz osobiście zablokował jej udział. Rzecznik MSZ, Paweł Wroński, wskazał, że spotkanie było zorganizowane przez Scholza, a wykluczenie Polski nie miało uzasadnienia w żadnym oficjalnym stanowisku.
Niepokój wyrażony przez Pałac Prezydencki podkreśla, że na spotkaniu omawiano kwestie, w których Polska powinna mieć głos. Mieszko Pawlak z Kancelarii Prezydenta stwierdził, że brak Ukrainy w rozmowach także budzi złe skojarzenia. Przypomniał, że premier Tusk zapraszał do współpracy, a teraz wyraźnie tego brakuje.
Pomimo nieprzyjemnych sygnałów, nieoficjalnie wyniki spotkania były opisywane jako nieco nieprzemyślane. Wiele wskazuje na to, że Polska sama w pewnym stopniu wycofała się z negocjacji. Ambitni dyplomaci zauważają, że nieobecność Wołodymyra Zełenskiego również podkreśla problem wzajemnych zainteresowań.
Na drugim planie trwa konflikt między Polską a Ukrainą. Jednym z kluczowych punktów sporu stała się kwestia zboża, szczególnie gdy premier Tusk stwierdził, że odnawianie relacji itp. zależy od przeszłych spraw. Polskie władze nie doceniły, jak mocno kwestią zboża interesuje się Ukraina, co przejawia się w ich wzajemnej relacji.
Jak argumentują eksperci, zdolności Ukrainy do wygenerowania siebie jako gracza pierwszorzędnego są zagrożone, a współpraca z Polską nie jest aktualnie traktowana jako priorytetowa. Według Michała Kacewicza, relacje między Polską a Ukrainą mają swoje korzenie w przeszłości, lecz wojna zmienia schematy poziomu współpracy.
Ostatnio pojawiły się głosy, że Polska mogłaby poprawić i umocnić swoją pozycję poprzez propozycje wspólnej obrony oraz większego finansowego wsparcia dla Ukrainy. Jednak, jak zaznaczają eksperci, Krym, Ukraina w UE i inne kluczowe sprawy wymagają konstruktywnej rozmowy, której w obecnym momencie brakuje.
W przyszłości relacje Warszawy z Kijowem będą kluczowe nie tylko dla obu państw, ale również dla stabilności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Szereg reakcji ze strony Ukrainy oraz brak obecności Polski na kluczowych spotkaniach mogą spowodować dalsze komplikacje. Obydwa kraje będą musiały zainwestować więcej w rozmowy, aby odnaleźć wspólny cel i mniejsze napięcia, które tymczasowo mogą prowadzić do oraz głęboko uwypuklonych podziałów w polityce wschodniej.