Wojna na Ukrainie. Zdrada rosyjskiego pilota. Przekazał Ukrainie tajne dokumenty
2024-07-11
Autor: Anna
O sprawie poinformował portal Ukraińska Prawda, powołując się na swoje źródło w Zarządzie Wywiadu Ukrainy. Według źródła 8 lipca pilot 22. dywizji Lotnictwa Ciężkich Bombowców miał samodzielnie skontaktować się z chatbotem ukraińskiego wywiadu.
Ta sama dywizja ma być odpowiedzialna za poniedziałkowy atak na ukraiński szpital pediatryczny Ochmatdyt w Kijowie. W ostrzelanym przez Rosjan szpitalu przebywały m.in. dzieci chore onkologicznie.
Według Ukraińskiej Prawdy, uderzenie w tak newralgiczny dla cywilów punkt miało być szokiem nawet dla pilota rosyjskiej dywizji lotniczej, co ostatecznie miało skłonić go do nawiązania kontaktu ze stroną ukraińską i przekazania dokumentów związanych z działalnością jednostki, do której należał.
Pilot miał podkreślić, że "nie rozumie, dlaczego zmuszono go do uderzenia w cywilną infrastrukturę Ukrainy".
W pakiecie materiałów przekazanych Ukrainie miały być m.in. opieczętowane dokumenty, a także akta oficerów i rosyjskich żołnierzy, skąd Ukraina była w stanie pozyskać także informacje na temat ich bliskich.
To umożliwiło także identyfikację niemal wszystkich członków 22. dywizji odpowiedzialnych za ciężkie ataki na Ukrainie, w tym m.in. dowódcę bombowca Tu-95. Działania pilota odważnie wsparły operacje ukraińskiego wywiadu, dostarczając nowych wskazówek na temat strategii rosyjskich wojsk.
Te doniesienia powtórzył w mediach społecznościowych także były wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko. Jak podkreślił, "informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone".
W poniedziałek Rosjanie zaatakowali Ukrainę ponad 40 rakietami. W atakach zginęło 41 osób, a około 170 zostało rannych. Rosyjski pocisk spadł m.in. obok największego w kraju szpitala dziecięcego Ochmatdyt, w którym leczone są dzieci z nowotworami. Dwie osoby, w tym lekarz, zginęły, a 10 zostało rannych. Konieczna była ewakuacja pacjentów.
Ukraina nie ma wątpliwości, że uderzenie było zamierzone. Tymczasem Rosja idzie w zaparte i twierdzi, że to Ukraina uderzyła w szpital dziecięcy w Kijowie. - Moskwa nie atakuje celów cywilnych - zapewniał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Z kolei Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała, że "wnioski ekspertów są jednoznaczne - było to bezpośrednie uderzenie Rosji".
W ostatnich dniach nasiliły się również inne działania wojenne, zarówno na froncie wschodnim, jak i południowym Ukrainy. Analizy sugerują dalsze eskalacje, co zwiększa niepewność co do przyszłości konfliktu.