Wstrząsająca sprawa: Zgwałcona 92 razy - mąż sprawcą ogromnej tragedii!
2024-10-11
Autor: Andrzej
W przypadku Gisèle, przerażająca rzeczywistość odkryła się w najczarniejszym scenariuszu. Kiedy traciła świadomość, otwierała drzwi obcym mężczyznom, których wcześniej poznawała w internecie. Nie żądał od nich pieniędzy – nagrywał horrory, które miały miejsce w jego własnym domu. Aby zrealizować swoje brutalne fantazje, ustalał groteskowe warunki. Mężczyźni musieli zostawiać swoje samochody z daleka, rozbierać się w kuchni i unikać używania perfum czy palenia papierosów.
W ten przerażający układ zgodziło się aż 72 mężczyzn, w tym robotnicy fizyczni, strażak czy nawet dziennikarz. Większość z nich odwiedzała dom Péliotów tylko raz, ale zdarzyło się, że kilku wracało regularnie. Śledczy ustali, że Gisèle została zgwałcona aż 92 razy.
W całej tej tragedii nie obyło się bez dodatkowych komplikacji. Jeden z mężczyzn zaraził ją chorobą weneryczną. Kiedy przerażona po diagnozie udała się do lekarza, jej mąż wybuchł gniewem, oskarżając ją o zdrady podczas gdy on spędzał czas z przyjaciółmi.
Zgniatanie normalności przez dewiację męża ujawniło się w najmniej oczekiwanym momencie. Zatrzymany w centrum handlowym za próby robienia zdjęć kobietom pod spódnicami, miał wkrótce stać się głównym podejrzanym. Policja zszokowała się, odkrywając w jego komputerze tysiące zdjęć i filmów dokumentujących straszne czyny.
Proces Dominique’a Péliota rozpoczął się na początku września w Awinionie. Kobieta, ofiara tych przerażających przestępstw, zdecydowała się, by sprawa była jawna, pragnąc, by świat poznał jej ból oraz by sprawcy zostali sprawiedliwie ukarani. Na sali sądowej towarzyszyły jej trzy dzieci, a mąż, który stał się potworem, zasiadł na ławie oskarżonych.
Podczas ostatniej rozprawy, która miała miejsce 11 października, wyświetlono wstrząsające nagrania dokumentujące gwałty. Miało to na celu zakwestionowanie zeznań kilku oskarżonych, którzy próbowali ukryć fakt, że ofiara była wówczas nieprzytomna.
Obecna na sali sądowej Gisèle spoglądała w swój telefon, podczas gdy jej mąż zasłaniał oczy i uszy, nie mogąc znieść wstrząsających treści, które sam rejestrował. Inni oskarżeni zasłaniali twarze, wpatrując się w podłogę.
Gisèle opuściła salę sądową, krzycząc z frustracją: „Nie znoszę tego człowieka!” Po wyświetleniu nagrań, większość oskarżonych upierała się przy swojej wersji wydarzeń, tłumacząc że brali udział w dobrowolnej grze seksualnej.
Obrońca niektórych z oskarżonych, Paul-Roger Gontard, wskazał na dominującą odpowiedzialność Péliota za stworzenie tak zdeformowanej sytuacji.
To straszne przestępstwo, które wstrząsnęło nie tylko bliskimi ofiary, ale także całym społeczeństwem, stawia pod znakiem zapytania wartości moralne i zachowanie mężczyzn w naszych czasach. Kobieta znalazła odwagę, by walczyć o sprawiedliwość. Jej historia jest przestrogą oraz apelem o większą ochronę ofiar przemocy.