Kraj

Wstrząsające zeznania wdowy: Łukasz Żak schował twarz w dłoniach

2025-08-07

Autor: Ewa

Straszna tragedia na Trasie Łazienkowskiej

W czwartek przed Sądem Rejonowym w Warszawie-Zasadzie odbyła się zaskakująca rozprawa dotycząca Łukasza Żaka, oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku w 2024 roku. Zdarzenie miało miejsce na Trasie Łazienkowskiej, a uczestnikami wypadku była rodzina podróżująca fordem oraz Żak, prowadzący volkswagena.

Zeznania wdowy wstrząsnęły salą sądową

Szczególne wrażenie na zebranych zrobiły zeznania żony tragicznie zmarłego 37-latka, która opisała dzień wypadku. Spędzali czas na urodzinach rodziny, a wieczorem wracali do domu, myśląc, że wszystko jest w porządku.

"Gdy wracaliśmy, dzieci spały w samochodzie. Ja pamiętam tylko, jak zjechaliśmy na Trasę Łazienkowską... A potem nic. Obudziłam się w karetce i nie wiedziałam, co stało się z moją rodziną" - relacjonowała Ewelina, łamiącym się głosem.

Niemal katastrofalne obrażenia dla całej rodziny

Po wypadku Ewelina trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami – połamanym kręgosłupem, żebrami oraz uszkodzoną śledzioną. Jej dzieci również doznały obrażeń, a czteroletni synek przeszedł operację nogi.

"To, co się stało, będzie nas prześladować do końca życia. Żyjemy w koszmarze i wciąż korzystamy z pomocy psychologa" - dodała.

Reakcja oskarżonego - nie widział wypadku?

W trakcie zeznań Łukasz Żak schował twarz w dłoniach. Jego koledzy z ławy oskarżonych również wyrazili ubolewanie: "Bardzo współczuję. To, co usłyszeliśmy, łamie serce" - stwierdził jeden z nich.

Jak do tego doszło?

Wyprawa na urodziny zaczęła się radośnie, jednak tragedia rozegrała się w ciemności nocy. W momencie wypadku, Żak, prowadząc pojazd, miał być pod wpływem alkoholu i nagrywać swoją brawurową jazdę podczas szaleńczej prędkości 226 km/h, złamał wszelkie przepisy.

Prokurator zarzucił mu, że nie tylko przekroczył prędkość, ale także utrudniał postępowanie karne. Jego możliwa kara to nawet 30 lat więzienia.

Za kulisami tragedii

Na sali sądowej nie zabrakło emocji – każdy czuł ciężar sytuacji. Tragedia rodziny, która straciła ojca i męża, oraz oskarżonego, który zdaje się być zamknięty w swoim świecie, tworzą dramatyczny obraz, który porusza nie tylko uczestników rozprawy, ale również społeczeństwo.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na przyszłość, a oczekiwania na sprawiedliwość delikatnie wzmocnione przez złożone zeznania wdowy, która wciąż zmaga się z konsekwencjami wypadku.