Wybory kopertowe. Mateusz Morawiecki w prokuraturze. "Znów podjąłbym te decyzje"
2025-02-27
Autor: Katarzyna
Kilkanaście minut przed oświadczeniem byłego premiera Mateusza Morawieckiego przed warszawską prokuraturą, na miejscu zgromadzili się zwolennicy akcji "Solidarni z Morawieckim". Wśród nich byli prominentni politycy, tacy jak Michał Dworczyk, były szef Kancelarii Premiera, Marek Pęk, były marszałek Senatu, oraz Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia.
Morawiecki stwierdził, że pandemia COVID-19 stanowiła ogromne wyzwanie, bowiem świat stanął w obliczu kryzysu bez jakichkolwiek sprawdzonych procedur. Podkreślił, że decyzje, które podejmował, były zgodne z obowiązującą konstytucją. "Jako premier byłem odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, a sytuacja zagrażała stabilności całego systemu".
Podczas briefingu, podkreślił, że gdyby ponownie miał decydować o organizacji wyborów w trybie korespondencyjnym, to nie zawahałby się tego zrobić po raz drugi. Morawiecki wskazał, że dla polityków obecnej władzy jest kluczowe, aby mylić Polaków co do realiów tamtego okresu, dzieląc społeczeństwo i utrudniając jedność.
Podczas swojego wystąpienia były premier wezwał do refleksji nad tragicznymi skutkami pandemii, w tym masowymi grobami w krajach takich jak Francja i Włochy oraz cierpieniami ludzi, którzy zmarli lub przeżyli COVID-19.
Niepokojące jest to, że Morawiecki, będąc szefem rządu, otrzymał zarzuty dotyczące organizacji wyborów kopertowych, które nigdy się nie odbyły, a na które wydano ponad 70 milionów złotych. Prokuratura podejrzewa, że przekroczył swoje uprawnienia, co doprowadziło do nieefektywnego wydatkowania środków publicznych. Morawiecki zrzucił z siebie immunitet, twierdząc, że wspiera dążenie do prawdy.
Wybory kopertowe w 2020 roku były zorganizowane w trybie awaryjnym w odpowiedzi na epidemię COVID-19. Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się na ich przeprowadzenie, mimo wielu kontrowersji i sprzeciwów w obozie prawicy. Zrealizowano zmiany prawne, które powierzyły organizację wyborów Poczcie Polskiej, jednak proces ten spotkał się z krytyką ze względu na brak odpowiednich uprawnień poczty do przeprowadzenia takich wyborów.
Do tej pory Poczta Polska nie otrzymała zwrotu za poniesione koszty związane z organizacją tych wyborów. Raport NIK oraz orzeczenia sądowe wykazały, że przepisy przeforsowane przez PiS wprowadziły zamieszanie i nieprawidłowości, które mogły mieć poważne konsekwencje dla życia politycznego w Polsce. W obszarze samorządowym również wystąpiły problemy z przekazywaniem danych do Poczty Polskiej, co zostanie zapewne podjęte przez organy ścigania. W takich warunkach, temperatura polityczna w Polsce wciąż rośnie, a kwestia odpowiedzialności za chaos wyborczy staje się kluczowym tematem w nadchodzących miesiącach.