Kraj

Wybory w Dołhobyczowie: Mieszkańcy zniechęceni, a frekwencja dramatyczna!

2025-06-05

Autor: Jan

Granica z Ukrainą, niska frekwencja

W Dołhobyczowie, tuż przy granicy z Ukrainą, wybory pokazały ogromne zniechęcenie mieszkańców. Gmina nie miała szans na zdobycie pieniędzy w konkursie profrekwencyjnym, a większość głosów trafiła do Chrzanowa, gdzie frekwencja wyniosła aż 84,72%.

Zainwestowane w puste autobusy?

Grzegorz Drewnik, wójt gminy, nie kryje rozczarowania niską frekwencją. - Żadne autobusy nie były w stanie przywieźć ludzi, bo większość z nich jest mało zainteresowana - komentuje. W Dołhobyczowie tylko 54,93% uprawnionych zagłosowało, co stawia gminę w jednym z najgorszych miejsc w Polsce.

Młodsze pokolenia emigrują

Maria Tutka, 82-letnia mieszkanka gminy, jest jedną z nielicznych, która zdecydowała się na głosowanie. Inni, w tym młodsze pokolenia, nie są obecni, gdyż pojechali za pracą.

Krytyka dla rządzących

Wiele osób wyraża niezadowolenie z obecnej sytuacji politycznej. - Żyjemy z rolnictwa i widzimy, że wszystko idzie w złym kierunku - mówi Jan, 42-letni mieszkaniec. - Ludzie czują się oszukani obietnicami.

Przewód: Echa przeszłości

Miejscowość Przewód w gminie Dołhobyczów cierpi na podobne problemy. Frekwencja wyborcza tam wyniosła dramatyczne 43,23%. Wielu mieszkańców, w tym młodsze pokolenia, wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszych perspektyw. W przeszłości Przewód był samowystarczalnym agromiasteczkiem, dziś coraz więcej mieszkań stoi pustych.

Pustki w wyborach, puste mieszkania

Mieszkańcy skarżą się na brak perspektyw. - Za PRL tu działo się naprawdę wiele, teraz tylko pustki i zniechęcenie - mówi Bogdan Basak, który mieszka w jednym z pustych bloków. Młodsze pokolenia odchodzą gdzie indziej w poszukiwaniu pracy.

Niewypowiedziane dramaty

W Przewodzie niektórzy wciąż pamiętają tragiczne wydarzenia związane z wojną na Ukrainie. Z ruiny życia w tej okolicy wyrastają dramaty, które nie przestają ciążyć na mieszkańcach.

Nowe życie, brak nadziei

Niektórzy mieszkańcy, jak Jakub i Joanna, przybyli tu z Warszawy, szukając spokoju i lepszej przyszłości dla swoich dzieci. Choć znaleźli spokój, nie są przekonani, że w polityce coś się zmieni. - Głosowałem na Trzaskowskiego, ale to nie zmienia mojego zdania - mówi Jakub.