Wypadek zmienił jego wygląd. To przełomowy moment życia Marka Kondrata
2024-10-20
Autor: Magdalena
Marek Kondrat, ikona polskiego kina, swoją pierwszą rolę na ekranie zagrał w 1961 roku w filmie dla dzieci "Historia żółtej ciżemki". Wstęp do aktorstwa wydawał się naturalny, będąc kontynuacją rodzinnej tradycji w sztuce.
Swoją największą uwagę zdobył w latach 70., występując w filmie Janusza Majewskiego "Zaklęte rewiry". Do chwili oficjalnego zakończenia kariery miał na koncie blisko sto ról filmowych i teatralnych. Mimo że nie występuje już od wielu lat, Kondrat pozostaje cenionym przez krytyków i widzów artystą.
Przełomowy moment w jego życiu nastąpił po wypadku samochodowym w latach 90., który skłonił go do refleksji nad kontynuowaniem kariery w aktorstwie. W jednym z wywiadów przyznał: "Jednym z powodów, dla których zacząłem się zastanawiać nad swoją drogą, był wypadek, który przeszedłem, gdy miałem 40 lat. Wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, moja twarz się zmieniła". To wydarzenie zapoczątkowało w nim stopniowe ogarnianie myśli o rezygnacji z kariery aktorskiej na rzecz nowej pasji - winiarstwa.
W 1998 roku, aby zgłębić tajniki sztuki winiarskiej, udał się na kurs do Bordeaux. Chociaż jego próby otwarcia restauracji z kolegami z branży, takimi jak Bogusław Linda, Zbigniew Zamachowski czy Wojciech Malajkat, nie zakończyły się sukcesem, to zamiłowanie do win przetrwało. Dziś Kondrat prowadzi sklep winiarski razem z synem Mikołajem, łącząc rodzinne tradycje z wielką pasją.
Choć zdobył ogromne uznanie w świecie filmu, Kondrat nie wspomina swojej kariery z sentymentem. "Robiłem filmy, ponieważ to był mój zawód, a dzięki temu zarabiałem pieniądze. Czułem, jakbym był w tyglu oferujących propozycji" - wspomina. Mimo że w 90. latach był wszechobecny na ekranach, nie czuje potrzeby powrotu do tego stylu życia.
Wspomina jednak kilka znaczących reżyserów, takich jak Władysław Pasikowski, który dostrzegł w nim powagę i potencjał wykraczający poza typowe role, oraz Janusz Majewski, który pozwolił mu na wykazanie się na szerszym ekranie. Również Marek Koterski dał mu szansę na rolę, która przeszła do historii polskiego kina w klasycznym filmie "Dzień świra".
Ich współpraca trwała w czasie, gdy Kondrat był na szczycie kariery, jednak obaj artyści poszli dalej różnymi ścieżkami. Dziś, mimo że nie wyklucza okazjonalnych występów, podkreśla, że aktorstwo to dla niego zamknięty rozdział. Na pytania o możliwy powrót na scenę odpowiada z humorem: "O Boże" - co sugeruje, że teatr i film to dla niego już przeszłość.
Kondrat często podkreśla, jak ważne jest dla niego wino, które widzi jako połączenie historii, kultury i pasji, która przetrwała przez wieki. Jego miłość do winiarstwa stała się fundamentem nowego etapu życia, w którym aktorstwo ustąpiło miejsca pasjonującemu zajęciu związanym z winem.