Wyryki. Czy dom Wesołowskich kiedykolwiek zostanie odbudowany?
2025-10-25
Autor: Michał
Tragedia w Wyrykach
W sercu Lubelszczyzny, w malowniczych Wyrykach, rozgrywa się dramat rodziny Wesołowskich. Ich dom został nieodwracalnie uszkodzony przez rosyjską rakietę, a mimo licznych obietnic ze strony władz, odbudowa wciąż nie ruszyła.
Zaledwie cień przeszłości
Mąż i żona, Ala oraz Tomasz Wesołowscy, zmuszeni są do życia w skromnym lokalu zastępczym, który mieści się nad ośrodkiem zdrowia. Warunki są dalekie od komfortu, a ich codzienność to walka z uszkodzeniami domu, które z dnia na dzień stają się coraz poważniejsze.
Obietnice władz
Po tragicznej nocy, w której ich życie na zawsze się zmieniło, państwo Wesołowscy wielokrotnie słyszeli zapewnienia o nadchodzącej pomocy. Nawet Minister Obrony Narodowej obiecał, że zostaną wsparci. Niestety, minął już miesiąc od ataku dronów, a żadna ekipa budowlana się nie pojawiła.
Realna pomoc tylko z jednej strony
Jedynym, który aktywnie działa na rzecz Wesołowskich jest wójt gminy, Bernard Błaszczyk. To on stara się zdobyć środki i koordynować wszelkie formalności związane z odbudową. Jednak, jak mówi sam, proces zajmuje więcej czasu, niż się spodziewano.
Życie w niepewności
Pan Tomasz jest przygnębiony sytuacją. Mówi o tym, że w jego mniemaniu mury ich domu wkrótce mogą runąć, jeżeli nie zostaną podjęte jakiekolwiek działania. „O nas zapomniano” – mówi z płaczem. Bez wsparcia mediów i publiczności, czują, że ich sprawa umarła.
Pomoc finansowa ze strony samorządu
Dobre wieści nadeszły z Sejmiku Województwa Lubelskiego, gdzie podjęto decyzję o wsparciu finansowym w wysokości 70 tysięcy złotych dla Wesołowskich. Wicemarszałek województwa potwierdził, że wnioski o dofinansowanie zostały złożone, lecz nie podano konkretnego terminu, kiedy prace remontowe się rozpoczną.
Mieszkanie zastępcze - nieodpowiednie warunki
Lokum, w którym obecnie mieszkają państwo Wesołowscy, to niewielka przestrzeń na piętrze ośrodka zdrowia. Brak gazu, niewygodne warunki i wspomnienie ich zniszczonego domu sprawiają, że codzienność jest ogromnym wyzwaniem.
Czekanie na lepsze jutro
Mimo obaw i frustracji, państwo Wesołowscy dzięki wójtowi mają się gdzie schronić. Przetrwali trudne chwile, ale czas leci, a pytania pozostają: Kiedy ich dom zostanie odbudowany? Czy będą musieli budować go od nowa? Nikt nie zna odpowiedzi.
Nadzieja wciąż żywa
Pomimo dezorientacji i ogromnego rozczarowania, Wesołowscy wciąż wierzą, że ich sytuacja się poprawi. „W końcu spędzimy zimę w naszym własnym domu” - dodaje pan Tomasz z nadzieją, że obietnice władz staną się rzeczywistością.