Zaskakujące Prezentowe Wpadki Nauczycieli: Co Trafiło w Ręce Doroty i Jej Kolegów?
2025-06-25
Autor: Jan
Dorota, nauczycielka biologii, z rozrzewnieniem wspomina nietypowy upominek od swoich uczniów, który do dziś przyprawia ją o dreszcze konsternacji. W torbie prezentowej znalazła plastikową świnkę-skarbonkę, wyraźnie używaną, w której ktoś zostawił kilka groszy i... żeton do Lidla, a całość ozdobiono flamastrem z napisem: "Na lepsze dni". Klasa wybuchła śmiechem, ale dla Doroty to był chybiony żart.
— Zrobiło mi się przykro, bo to nawet nie było zabawne — opowiada. — Lepiej by było, gdyby nic nie dali, tylko pożegnali się i życzyli udanych wakacji.
Krzysztof, matematyka w warszawskim liceum, również ma swoje wspomnienia związane z prezentami. Dwa lata temu jego uczniowie podarowali mu designerskie pudełko, w którym znajdowały się trzy skarpetki... wszystkie na lewą stopę, z napisem "Best Dad Ever". Choć sam nie ma dzieci, zachował klasę, uśmiechnął się i schował prezent na pawlacz.
— Chyba mam inne poczucie humoru — stwierdza, nie kryjąc rozbawienia.
Pani Ania, polonistka, także nie uniknęła osobliwego upominku. Dostała butelkę czerwonego wina z elegancką etykietą, ale dopiero po chwili zauważyła złoty nadruk: "Sylwia i Marcin, 14.09.2022". Wino pochodziło z wesela!
— Nie wiem, czy bardziej mnie rozbawiło, czy zabolało to, że nawet nie usunięto naklejki... — przyznaje z uśmiechem nauczycielka.
Pan Tomasz, nauczyciel geografii, też miał swoje przygody z prezentami. Otrzymał dobrze zapakowaną książkę. Po chwili uświadomił sobie, że to... jego własny podręcznik, który pożyczył uczennicy w październiku. Do prezentu dołączona była karteczka z napisem: "Dziękuję za pomoc w nauce!"
— To naj elegantszy zwrot podręcznika w mojej karierze — śmieje się.