Zaskoczenie po meczu: Jak Sabalenka zlekceważyła Fręch?
2024-10-11
Autor: Ewa
W piątkowy poranek na polskich kibiców czekał prawdziwy hit - pojedynek Magdaleny Fręch z Aryną Sabalenką. Choć Białorusinka była faworytką, Polka miała szansę na niespodziankę, co pokazała podczas wcześniejszych meczów w Wuhan, eliminując czołowe zawodniczki, takie jak Emmę Navarro i Beatriz Haddad Mai. "Zaczynam wierzyć, że Magdalena Fręch może pokonać Arynę Sabalenkę. Forma znakomita!" - pisał na X Łukasz Jachimiak ze Sport.pl. Niestety, w ćwierćfinale ta sztuka nie udała się. Sabalenka zaprezentowała wyższy poziom rywalizacji.
Już w pierwszym secie Polka nie miała większych szans. Sabalenka szybko przełamała ją w pierwszym gemie, powtarzając to w trzecim. Mimo że obie tenisistki później wygrywały własne podania, sytuacja ewidentnie działała na korzyść Białorusinki, która wygrała partię 6:2. W drugiej odsłonie rywalizacja była nieco bardziej wyrównana, ale ostatecznie zakończyła się takim samym wynikiem - 6:2, co zapewniło Sabalence awans do półfinału.
Po meczu Białorusinka wyraźnie cieszyła się z uniknięcia problemów, które miała w starciu z Julią Putincewą. "Wczorajszy mecz dał mi do myślenia. Musiałam zacząć dobrze od początku. Jestem bardzo zadowolona, że zakończyłam dzisiejsze starcie w dwóch setach!" - podkreśliła Sabalenka.(Jak się okazało, jej wcześniejsze trudności nie są niczym nowym, gdyż zawodniczka często miewa problem z presją w kluczowych momentach.)
Zaskakująco, Białorusinka w swoim wypowiedzi nie wspomniała o Fręch, co mogło być uznane za brak szacunku. Co więcej, nawet w wywiadzie po meczu z Putincewą pomyliła nazwisko Polki, myląc ją z Magdą Linette. "Będziemy "grillować" Arynę Sabalenkę, że nawet nie wie, z kim ma szansę zagrać" - skomentował jeden z dziennikarzy Canal+Sport. Niezbyt udany wywiad zdaje się sugerować, że Sabalenka nie była w pełni przygotowana do rywalizacji z Polkę.
Kiedy zapytano ją o kolejną rywalkę - Coco Gauff, Sabalenka była bardziej rozmowna. "Gra naprawdę dobry tenis. Graliśmy wiele meczów w przeszłości, to były znakomite walki. Naprawdę cieszę się na ten pojedynek!" - dodała Białorusinka. Warto zaznaczyć, że panie stoczyły już ze sobą aż siedem pojedynków, z przewagą na korzyść Amerykanki, która wygrała cztery z nich.
Na koniec Sabalenka podkreśliła swoje cele, mówiąc: "Chcę skupić się na sobie, dać najlepszy tenis, walczyć o każdy punkt i zbliżyć się do celu, jakim jest wygranie trofeum." Czy Białorusinka zrealizuje swoje ambicje? Okaże się to w nadchodzących meczach!