Sport

Zbigniew Boniek: Nic nie grozi mi. Ta sprawa to absurd

2024-09-06

Autor: Jan

W obliczu narastających doniesień medialnych, skontaktowaliśmy się z Zbigniewem Bońkiem, byłym prezesem PZPN, aby uzyskać jego stanowisko na temat toczącego się śledztwa, w którym postawiono mu zarzut.

Jak informują niektóre media, Zbigniewowi Bońkowi może grozić do 10 lat więzienia, jednak on sam zapewnia, że jest spokojny.

W rozmowie wyjaśnia, co według niego stoi za oskarżeniem o niegospodarność, które miało doprowadzić do straty PZPN w wysokości 1 miliona złotych.

Sprawa dotyczy umowy sponsorska z firmą Ustronianka, podpisanej w 2014 roku. Zawirowania wokół tej umowy, w której według prokuratury prowizje były wypłacane osobom związanym z PZPN, wzbudziły kontrowersje w mediach. Prokuratura wskazuje, że wypłaty prowizji mogły być niezgodne z prawem.

„Nie zarzuty, tylko zarzut. Rozmowy w mediach na ten temat są przesadzone i nieprawdziwe” – mówi Boniek. W odniesieniu do rzekomego zagrożenia 10-letnim więzieniem stwierdził, że to „absurd”.

Jak wyjaśnia, umowy i prowizje były standardową praktyką w branży. Przyznaje, że miał do czynienia tylko z ograniczonym zakresem obozu sponsorskim, a prawne aspekty transakcji były przestrzegane. Zbigniew Boniek wspomina, że umowa z Ustronianką opiewała na około 20 milionów złotych, a w wyniku współpracy zasiliła konto PZPN.

„Cała sprawa może wynikać z politycznych napięć w kraju. Moje problemy zaczęły się po moim komentarzu politycznym. Sprawa z Ustronianką nie jest pojedynczym przypadkiem, to tylko jedno z działań w tle politycznej rozgrywki” – dodaje Boniek.

Co więcej, Boniek wskazuje, że jego związek z Jakubem T. nigdy nie niósł za sobą nieprawidłowości. Jego zdaniem oskarżenie opiera się na wyimaginowanych faktach i niezgodnych zeznaniach.

„Prokuratura powinna bardziej skupić się na tych, którzy naprawdę łamią prawo, a nie na mnie, kto przez 68 lat nigdy nie zrobił nikomu krzywdy, a teraz czyta, że grozi mi 10 lat” – podkreśla.

Zbigniew Boniek zdaje się być przekonany, że sprawa zakończy się w krótkim czasie. Jego nadzieje na szybkie uniewinnienie wydają się znajdować potwierdzenie w jego słowach: „To nie jest tak, że można kogoś oskarżyć bez dowodów. Gdzie tu logika?”

Jak można zauważyć, sytuacja jest niezwykle kontrowersyjna, a Boniek w dalszym ciągu nie traci nadziei na oczyszczenie swojego imienia. Sprawa może mieć duże znaczenie dla przyszłości PZPN i jego udziału w polskim sporcie.