Żołnierze na granicy z Białorusią: "Dowódcy łamią prawo! Żyjemy na skraju załamania!"
2024-10-02
Autor: Michał
Wojskowi stacjonujący wzdłuż granicy z Białorusią odkrywają, że są zmuszani do pracy w ekstremalnych warunkach, często przekraczając dozwolone normy godzinowe, z fatalnymi skutkami dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego.
Zamiast przepisowych 40-48 godzin tygodniowo, żołnierze mówią o rzeczywistych obciążeniach rzędu 72 godzin roboczych. Ponadto, czas podczas transportu sprzętu oraz jego odbioru i wydania nie jest wliczany do ich czasu pracy. Skrajne warunki, w jakich pracują, sprawiają, że niektórzy z nich musieli kłaść się spać w zimnie na utwardzonej ziemi przed posterunkiem, czekając na transport.
Około 6 tysięcy żołnierzy strzeże granicy z Białorusią przed nielegalnym napływem migrantów, który jest organizowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. W ostatnich dniach zgłosili się do nas żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy przekazali, że ich dowódcy łamią prawo, co w sytuacjach z użyciem broni może prowadzić do tragicznych konsekwencji.
Podczas codziennego pełnienia służby, żołnierze spotykają się z poważnymi wyzwaniami, które osłabiają ich zdrowie i morale. Pracując na wyczerpaniu, mają nieustanny dostęp do broni i narażeni są na nagłe zagrożenia, co w obliczu ich stanu psychicznego może doprowadzić do wypadków. Jak wskazują nasze źródła, wydawało się to jedynie kwestią czasu, zanim dojdzie do dramatycznego incydentu.
Warunki w jakich muszą funkcjonować są drastyczne. Żołnierze wskazują na braki kadrowe, które zmuszają ich do pracy w większym wymiarze roboczym niż ustalony przepisami. W przypadku 15-kilometrowego odcinka granicy, na którym żołnierze patrolują, mogą być zmuszeni do pełnienia służby prawie w każdej chwili, co wpływa na ich ogólne samopoczucie i wydolność.
Skrajne zmęczenie prowadzi do obaw o bezpieczeństwo. Ostatnio doszło do incydentów, które mogą być wynikiem niestety nie tylko przemęczenia, ale również stresu, które towarzyszy ciągłemu monitorowaniu granicy w trudnych warunkach. Żołnierze informują, że realne problemy zdrowotne stają się codziennością, a ich dobrostan jest zaledwie na marginesie zdecydowanych działań dowodzących.
Ministerstwo Obrony Narodowej nie skomentowało naszych zapytań dotyczących warunków pracy i kierowania nadgodzinami. Żołnierze, z którymi rozmawialiśmy, są oburzeni tym brakiem odpowiedzi i twierdzą, że w rzeczywistości ich codzienność nie ma nic wspólnego z obietnicami i ustawami, jakie ich dotyczą. Mówią o rzeczywistej potrzebie poprawy warunków pracy i zwrócenia uwagi na ich zdrowie psychiczne i fizyczne.
Niepokojące jest również to, że w przeszłości miały już miejsce wypadki spowodowane skrajnymi warunkami pracy, co rodzi pytanie: co musi się stać, by sytuacja uległa poprawie? Żołnierze czują się wyjętymi z życia, przeżywają frustrującą rzeczywistość, w której dowódcy wydają nieracjonalne rozkazy, a wsparcie w postaci opieki psychologicznej pozostaje wciąż na dalekim planie.
Obecne zasady wprowadzone przez Ministerstwo nie odpowiadają na wydolność sił zbrojnych i nie zapewniają bezpieczeństwa ani zdolności operacyjnej armii w tak trudnych warunkach. Obawiają się o swoje życie oraz o życie innych, a lekceważenie ich alarmów może doprowadzić do tragedii, na którą długo będą pamiętać.