Sport

Żyła wlał nadzieję w serca kibiców! Tak poszło polskim skoczkom na MŚ

2025-02-28

Autor: Katarzyna

Najważniejszy moment sezonu 2024/25 w skokach narciarskich już nadszedł. Zawodnicy szlifowali formę od listopada w Pucharze Świata, aby w Trondheim mieć jak największe szanse na medale. Sytuacja przed mistrzostwami w Norwegii była skomplikowana, a pytania dotyczące naszej reprezentacji mnożyły się. Wszyscy jednak zgodnie przyznawali, że walka o medale może w tym roku być trudna, a złote krążki mogłyby być dla nas nieosiągalne.

Jaśniej mówiąc, nadzieja na medal była praktycznie iluzoryczna. Największe oczekiwania spoczywały na Pawle Wąsku, który w ostatnich sześciu konkursach Pucharu Świata tylko raz znalazł się w czołowej dziesiątce, co mocno przydusiło entuzjazm kibiców. Dodatkowo przegrał z chorobą, co zawiodło jego przygotowania. Dawid Kubacki również miał szansę na dobry wynik, a jego przygotowania były mocno chwalone przez trenera Thomasa Thurnbichlera. Pozostali zawodnicy nie pomogli w budowaniu przekonania o sukcesie: Aleksander Zniszczoł nie prezentował formy z ubiegłego sezonu, Jakub Wolny miał problemy z utrzymaniem się w czołówce, a Piotr Żyła, obrońca tytułu, mógł tylko liczyć na szczęście, by obronić tytuł.

Fakt, że Halvor Egner Granerud nie mógł wziąć udziału w zawodach z powodu kontuzji, pozostawił pole dla innych, w tym dla Daniela Tschofeniga, lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, który zmagał się z "klątwą lidera"; od 2013 roku żaden lider PŚ nie zdobył medalu. Pierwszy skok Polaków zainaugurował Piotr Żyła, który oddał ładny skok na 97 metrów, co dało mu ósmą pozycję, najwyższą z naszych reprezentantów. Dawid Kubacki zdobył 13. miejsce z identycznym wynikiem, lecz jego skok został obniżony o 0,2 punktu z powodu niekorzystnego wiatru. Jakub Wolny, mimo najlepszych warunków (najmniej odjętych punktów za wiatr), zajął dopiero 40. pozycję. Aleksander Zniszczoł zajął 19. miejsce, skacząc 94 metry, co jeszcze wyraźnie ujawnia, że forma zawodników nie była na szczycie.

W treningach zaskoczeniem okazał się Amerykanin Kevin Bickner, zdobywając sensacyjne pierwsze miejsce z wynikiem 101 metrów. Na drugim miejscu uplasował się Johann Andre Forfang, a podium uzupełnił Niemiec Philipp Raimund.

Na przyszłość, polscy kibice z niecierpliwością czekają na kolejne występy naszych skoczków, mając nadzieję, że forma zacznie rosnąć, a niepowodzenia z Trondheim zostaną szybko zapomniane.