Kraj

101-letni weteran w obronie wystawy w Gdańsku. "To też byli nasi chłopcy"

2025-07-24

Autor: Piotr

Niezwykła wystawa, która porusza serca

W Gdańsku otwarto wystawę pt. „Nasi chłopcy”, która zbiera wątpliwe echa w Polsce, ukazując losy mieszkańców Pomorza wcielonych do Wehrmachtu. Ekspozycja wzbudza emocje i kontrowersje, a jej znaczenie historyczne jest podkreślane przez niejednego opiniotwórczego weterana.

Głos weterana – Roman Rakowski wyraża poparcie

Roman Rakowski, mający 101 lat i będący weteranem Armii Krajowej, głośno opowiada o trudnych tematach poruszanych na wystawie. Jego wsparcie dla twórców jest silne, ponieważ chce, aby historia Pomorza została ukazana w całości, bez zafałszowań.

Przeszłość, która wciąż boli

Rakowski, z pochodzenia Podhalanin, zdradza, że jego życie nie obfitowało w dramatyczne dylematy, z którymi borykały się rodziny z Pomorza. Historie ludzi, którzy musieli wybierać między życiem swoich bliskich a wstąpieniem w szeregi wrogiej armii, są dla niego nie do pomyślenia. W swoich wspomnieniach zauważa, jak skomplikowane były losy tych, którzy nie mieli innego wyjścia.

„To nasi chłopcy” – emocjonalny apel

W swoim liście Rakowski odnosi się do historii, gdy mieszkańcy Pomorza, musząc wstąpić do Wehrmachtu, często działali w imię ratowania swoich rodzin. „To byli nasi chłopcy” – podkreśla, podkreślając ich imiona i nazwiska, a nie anonimowe jednostki.

Krytyka i kontrowersje wystawy

Wystawa „Nasi chłopcy” nie jest wolna od krytyki. Osoby publiczne, w tym prezydent Andrzej Duda, podnoszą głosy zaniepokojenia jej interpretacją i celem. Jednak Rakowski twierdzi, że łatwo jest krytykować innych, kiedy nie staje się przed podobnymi wyborami.

Lekcja historii czy polityka?

Pomorska Rada Kultury apeluje o niezależność instytucji kultury, sprzeciwiając się polityzacji wystawy. Pojawia się pytanie, na ile ekspozycja powinna kształtować postrzeganie historii, a na ile stać się narzędziem do politycznych rozgrywek.

Wszystko to pokazuje, że historia, nawet ta bolesna, powinna być przedmiotem nie tylko refleksji, ale i dialogu społecznego. Wydaje się, że ta wystawa zmusza nas wszystkich do przemyślenia, jak interpretujemy przeszłość, aby budować lepszą przyszłość.