Sport

"24 godziny dla Michała Rynkowskiego! Groźba sądowa Roberta Karasia"

2025-02-13

Autor: Katarzyna

Robert Karaś, znany polski triatlonista, znalazł się w centrum kontrowersji związanych z dopingiem po wykryciu w swoim organizmie niedozwolonych substancji. Od lutego 2024 roku sprawa trwa, a Karaś został zawieszony na osiem lat. W obliczu tej sytuacji, sportowiec postanowił ostro zaatakować Michała Rynkowskiego, szefa Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

Na swoim Instagramie Karaś napisał: "Czas na prawdę!" i zarzucił Rynkowskiemu publiczne podważanie jego tłumaczeń dotyczących drostanolonu, które według Karysia mogą pozostawać w organizmie nawet przez 13 miesięcy po podaniu. "Chciałeś mnie zniszczyć, a jedynie dałeś mi motywację. Walczę na fakty, ty na manipulacje. Zobaczymy, kto upadnie pierwszy!".

Controwersje wybuchły po tym, jak w jego próbkach z zawodów Florida ANVIL Ultra Triathlon wykryto klomifen oraz drostanolon. Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA) postanowiła jednak rozpatrywać tylko pierwszy zakazany środek. Karaś nie zgadza się z interpretacją, twierdząc, że laboratoria, które go badały, nie były w stanie wykryć substancji z powodu ich niewłaściwego sprzętu.

Zarówno Karaś, jak i eksperci zapewniają, że drostanolon może pozostawać w organizmie przez długi czas, jednak Rynkowski twierdzi, że maksymalny czas wykrywalności to 30 dni. "Eksperci to potwierdzają. Drostanolon, jako substancja lipofilna, może tkwić w tkance tłuszczowej i być uwalniany z opóźnieniem" - dodał Karaś.

W obliczu narastającego konfliktu, Robert Karaś wygłosił ultimatum. "Michał Rynkowski, masz 24 godziny na sprostowanie swoich słów. W przeciwnym razie podejmuję kroki prawne za zniesławienie". Karaś zarzucił również ministerstwu sportu brak reakcji i brak wsparcia w ochronie swojego dobrego imienia.

"Dziwi mnie postawa ministerstwa sportu, które nie weryfikuje tych wypowiedzi, podczas gdy moje nazwisko ciągle jest niszczone" - podkreślił Karaś, który przyznał, że do tej pory skoncentrował się na rywalizacji sportowej, ale teraz ma czas na walkę o swoje dobre imię.

Na koniec Karaś podziękował wszystkim, którzy go wspierają, wyrażając swoje rozczarowanie wobec mediów, które według niego próbują narzucić fałszywą narrację na temat jego sytuacji. "Wszystkie moje rekordy świata były oficjalnie zatwierdzone, a ja przez lata przechodziłem liczne testy antydopingowe" - zaznaczył. Sprawa Karysia wciąż budzi ogromne zainteresowanie i emocje, a przyszłość jego kariery sportowej pozostaje niepewna.