Rozrywka

Ania Rusowicz poślubiła samą siebie! Szokujący brak pana młodego!

2025-10-04

Autor: Agnieszka

Niezwykła ceremonia bez pana młodego

Ania Rusowicz zaskoczyła wszystkich, organizując wyjątkowy ślub... bez pana młodego! W programie "Halo tu Polsat" wokalistka opowiedziała o tym spontanicznym wydarzeniu, które miało miejsce w romantycznym folwarku Duchenka, miejscu, które nazywa swoją "planetą" ze względu na hipisowski klimat.

"Pomyślałam, czemu nie poślubić samej siebie?" - relacjonowała artystka. Impreza trwała trzy dni, pełna muzyki, radości i przyjaciół, a wszyscy zgodnie stwierdzili, że pan młody był zbędny.

Gest afirmacji i wewnętrznego spokoju

Ceremonia miała dla Rusowicz charakter symboliczny, nieformalny. Jak podkreśliła, był to akt afirmacji własnej wartości i dążenia do wewnętrznego spokoju po latach intensywnych wyzwań zawodowych oraz osobistych.

"Zachęcam moich znajomych, aby po trudnych związkach zrobili coś podobnego. To moment, by rozpocząć nowe życie pełne piękna" - dodała z pasją.

Muzyczna misja z lat 60. i 70.

Rusowicz podzieliła się także swoją muzyczną misją, czerpiąc inspiracje z lat 60. i 70., przywracając do życia brzmienia, które definiowały polską scenę.

"Kocham kobiety i ich twórczość. Wielkie diwy, jak Kalina Jędrusik czy Anna German, kształtowały moje muzyczne ja. Ich muzyka jest ponadczasowa i zasługuje na to, by była nadal obecna" - zaznaczyła.

Ratowanie polskiego dziedzictwa muzycznego

Ania zwróciła również uwagę na krytyczny problem z dostępem do starych polskich przebojów w serwisach streamingowych.

"Wiele hitów z lat 60. i 70. może zniknąć z obiegu, jeśli nie zostaną podpisane odpowiednie umowy. To nasz muzyczny skarb, którym musimy się dzielić" - ostrzegała.

Zamknięcie jednego rozdziału, otwarcie następnego

Ceremonia "ślubu z samą sobą" stała się dla Ani Rusowicz aktem odwagi oraz artystycznym manifestem.

Zamknęła jeden rozdział swojego życia, aby w nowym, pełnym autentyczności i muzyki, móc odnaleźć wolność.

W świecie show-biznesu, gdzie szczerość jest na wagę złota, Rusowicz pokazuje, że najważniejszy związek, jaki można zawrzeć, to ten z samym sobą.