Aresztowany na lotnisku za fermentowane potrawy! Co za historia!
2025-06-08
Autor: Anna
Fascynująca pasja Johnny'ego Drain'a
Dr Johnny Drain, pochodzący z Birmingham, od zawsze miał smykałkę do fermentacji. Jego przygoda z tym niezwykłym sposobem przyrządzania jedzenia rozpoczęła się w dzieciństwie, kiedy eksperymentował z jogurtem pod czujnym okiem babci. Po uzyskaniu doktoratu na Uniwersytecie Oksfordzkim, złączył swoją wiedzę z miłością do gotowania, pracując w renomowanych restauracjach z gwiazdkami Michelin na całym świecie.
Aresztowanie na lotnisku w Gatwick
Jednak jego pasja do fermentacji doprowadziła go do niecodziennej sytuacji. W 2020 roku, podczas powrotu z Paragwaju do Portugalii, Johnny został aresztowany na lotnisku Gatwick. A to wszystko przez jego nietypowy bagaż, który zawierał fermentowane potrawy i sprzęt do ich produkcji.
Funkcjonariusze graniczni zaalarmowani zawartością jego torby, która przypominała mieszankę ekwipunku przemytnika i bombiarza, zaczęli natychmiastowe działania. W bagażu znalazły się m.in. saszetki z białymi proszkami, będące niczym innym jak zarodnikami grzybów do produkcji sosu sojowego i pasty miso.
W dramatycznej sytuacji
"Zostałem formalnie aresztowany, a następnie poddany szczegółowej kontroli rentgenowskiej. Wszedłem do maszyny, ale oczywiście nic nie znaleźli, ponieważ nie miałem przy sobie żadnych narkotyków. Ostatecznie mnie wypuszczono," mówi Johnny.
Jednak w związku z nadchodzącym lotem, mężczyzna został eskortowany przez policję do poczekalni. "Otaczali mnie policjanci z bronią. Wszyscy pasażerowie spoglądali na mnie z zakłopotanymi minami, jakby zastanawiali się, kim jestem,” relacjonuje z uśmiechem.
Niezapomniane smaki świata
Johnny przyznaje, że dzięki podróżom miał okazję spróbować wielu ekscentrycznych fermentowanych potraw, jak lodowe rybki w Japonii czy tłuszcz fok. Jego największym odkryciem było jednak dziesięcioletnie masło z Marrakeszu, opisując je jako "uświadamiające doświadczenie, porównywalne do niebieskiego sera, ale z dodatkową nutą goryczy i ostrości.”
Co więcej, naukowiec zawsze zabiera ze sobą na podróż aeropress, by nawet w najgorszym hotelu cieszyć się doskonałą kawą.