Sport

Brutalna diagnoza polskiego mistrza: Pawlicki na długiej przerwie

2025-07-02

Autor: Jan

Złamania i odma płucna – dramatyczny wypadek Pawlickiego

W minioną niedzielę w Rybniku, Piotr Pawlicki doznał fatalnego w skutkach upadku. Zdiagnozowano u niego odmy płucnej oraz złamanie czterech Żeberek. Trener Mariusz Staszewski ujawnia, że zawodnik nie mógł się ruszyć i obawiano się również urazu kręgosłupa.

Cztery tygodnie rekonwalescencji – koniec marzeń o Grand Prix

Pawlicki, zaliczany do czołówki PGE Ekstraligi, w tym sezonie miał szansę na wielkie osiągnięcia. Niestety, po brutalnej diagnozie, jego marzenia o tytule mistrza Europy oraz powrocie do Grand Prix zostały praktycznie przekreślone.

- Już podczas wypadku zrozumiałem, że to może być poważne – mówi Pawlicki. Po wypadku trafił na noszach, a tociągnął się za nim dramatyczny widok – pluł krwią i miał trudności z oddychaniem.

Kontrowersje wokół lekarzy – co dalej dla Pawlickiego?

To jeszcze nie koniec złych wieści. Krótko po wypadku, lekarz prowadzący miał zignorować powagę stanu zawodnika, wydając jedynie niezdolność do jazdy na powtórkę wyścigu. Trener Staszewski przyznał, że był skupiony na rozmowach z zawodnikami i nie zdawał sobie sprawy z sytuacji zdrowotnej Pawlickiego.

Pawlicki nie wystąpi w kluczowych zawodach

Rekonwalescencja miała trwać co najmniej cztery tygodnie, co oznacza, że Pawlickiego zabraknie w co najmniej trzech, a możliwe, że czterech meczach drużyny. Nie wystartuje na pewno we Wrocławiu oraz podczas spotkania z Toruniem, a jego nieobecność najprawdopodobniej obejmie także Gorzów oraz mecz z Motorem Lublin.

Wielki cios dla ambicji Pawlickiego – straci szansę na złoto i Grand Prix

Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Pawlicki opuści pierwszy finał SEC w Bydgoszczy oraz drugi turniej indywidualnych mistrzostw Polski w Ostrowie. To oznacza, że straci szansę na złoto IMP oraz tytuł mistrza Europy, co błyskawicznie oddala go od marzenia o powrocie do Grand Prix. W tym sezonie Pawlicki miał szansę na najlepszy wynik w karierze, jednak los sobie z niego zakpił.