Sport

Brutalna prawda o kadrze Probierza: Co poszło nie tak?

2024-09-10

Autor: Michał

- Gra w piłkę to coś, co wymaga prób. Staraliśmy się, ale Chorwaci zwyciężyli zasłużenie. Będziemy dążyć do zmiany wyniku w rewanżu - komentował Michał Probierz po przegranym 0:1 meczu z Chorwacją w Lidze Narodów.

Bez względu na niepowodzenia w Osijeku, selekcjoner Polaków podkreślał konieczność odwagi w grze. I słusznie, ponieważ po latach eksploracji różnych koncepcji, drużyna narodowa potrzebuje stabilności. W spotkaniach ze Szkocją (3:2) i Chorwacją Probierz zbudował skład, który zyskał nadzieję na bardziej ofensywne występy. Niestety, te nadzieje szybko zderzyły się z rzeczywistością.

Zawodnicy podjęli próbę ofensywy, jednak okazała się ona bolesną weryfikacją. Liga Narodów to czas budowania zespołu na przyszłe kwalifikacje do mistrzostw świata. Porazka z Chorwacją powinna być krokiem ku lepszemu, chociaż jej styl pozostawia wiele do życzenia. Kluczowe będzie, aby odwaga, o której Probierz mówił od wielu miesięcy, przełożyła się na realne działania na boisku.

W poprzednich mistrzostwach Europy Probierz zdobył uznanie za odważne decyzje kadrowe, wpuszczając do składu utalentowanych grajków, takich jak Piotr Zieliński, Sebastian Szymański czy Kacper Urbański. Niemniej jednak, w meczu z Austrią (1:3) odstąpił od ofensywnej filozofii, co przyniosło negatywne skutki.

Oba niedawne mecze jasno ukazały, że sam wybór graczy nie czyni reprezentacji bardziej ofensywną. Nawet przy pięciu ofensywnych pomocnikach, gra zespołu nie ulegnie poprawie, jeśli nie ma odważnych decyzji i wizji. To nie tylko praca trenera, ale przede wszystkim odpowiedzialność graczy.

W szczególności w Glasgow, Billy Gilmour i Scott McTominay zdominowali nas w środku pola, zaś w Osijeku Chorwaci pokazali nam, co to znaczy grać w piłkę. Po spotkaniu Lewandowski podkreślił, że nie potrafiliśmy stworzyć przewagi na boisku, a nasi pomocnicy nie byli w stanie odbierać piłek. Ze statystyk wynika, że w pierwszej połowie nie oddaliśmy żadnego strzału na bramkę przeciwnika. To dramat.

Gdy Luka Modrić objął inicjatywę po przerwie, drużyna straciła jakikolwiek rytm. Chorwaci grali z pewnością siebie, zaś my tylko przyglądaliśmy się, jak wymieniają podania. Nawet zmiany w składzie, które miały przynieść odświeżenie, nie wpłynęły na rezultat. Gdyby nie strzał Lewandowskiego, nie zagrozilibyśmy rywalom ani razu.

Mankamenty w drugiej linii były ewidentne. Modrić miał 135 kontaktów z piłką, co daje więcej niż sumaryczna liczba kontaktów Zielińskiego, Szymańskiego i Urbańskiego, które wyniosły jedynie 123. Modrić rozgrywał grę na obu połówkach, co powinno być inspiracją dla naszych pomocników.

Aczkolwiek Nicola Zalewski wyróżniał się w tej drużynie, walcząc o piłkę i nie bojąc się pojedynków, reszta piłkarzy powinna brać z niego przykład. Czas na odwagę i czyny, a nie jedynie deklaracje w mediach. Wszyscy muszą dać z siebie więcej, aby podnieść poziom drużyny przed nadchodzącymi wyzwaniami. Na razie czas skończyć z teorią i zacząć działać.