Brutalne zajście na koncercie w Sosnowcu: Zginął piłkarz, który bronił niewinnego chłopaka!
2024-09-06
Autor: Agnieszka
W Sosnowcu trwa śledztwo dotyczące brutalnego ataku na 28-letniego Marcina Mizię, który zginął po tym, jak interweniował w obronie napadniętego 19-latka. Martwy piłkarz był dobrze znany w społeczności, a jego tragiczna śmierć wstrząsnęła lokalną społecznością.
Marcin Mizia był zawodnikiem klubu sportowego Spójnia Landek i pracował na co dzień jako funkcjonariusz Służby Więziennej w Jastrzębiu-Zdroju. Przybył do Sosnowca na koncert Beaty Kozidrak z narzeczoną, kiedy zauważył agresję wymierzoną w młodszego chłopaka. Na nagraniu z miejskiego monitoringu widać, jak interweniuje, jednak agresorzy szybko odwracają sytuację przeciwko niemu.
Po początkowej interwencji Marcina, trzech nastolatków: Wiktor, Jakub i Dominik, zaatakowało go bez żadnego skrupułu. Mimo że Mizia leżał powalony i już mógł wymagać pomocy, młodzież nadal go bito. Nie byli świadkami działania, ani nie zareagowali, mimo wyraźnych oznak zagrożenia.
Rodzina zmarłego jest w szoku. Ojciec Marcina, Jacek Mizia, przyznał w wywiadzie, że syn miał wkrótce wziąć ślub: „Za dwa tygodnie mieliśmy wyprawiać synowi wesele. Otrzymaliśmy od tych młodych chłopców wyrok na całe życie. Musimy z tym żyć. Co nam pozostaje? Zabrać się za organizację pogrzebu i odpuścić sobie marzenia o przyszłości?”
Nastolatkowie uciekli z miejsca zbrodni, jednak Wiktor zdecydował się dobrowolnie zgłosić na policję, co doprowadziło do zatrzymania pozostałych dwóch. Byli znani w lokalnej społeczności, ale z problemami rodzinnymi, które mogły wpłynąć na ich zachowanie. Wiktor dorastał bez matki i ojca, zaś jego rodzeństwo wychowywało się pod opieką babci.
Sprawa została przekazana do sądu rodzinnego, co oznacza, że szczegóły postępowania będą zasłonięte przed społeczeństwem. Prokuratura w Dąbrowie Górniczej prowadzi równoległe śledztwo dotyczące zaniedbania organizatorów koncertu, którzy mogą być częściowo odpowiedzialni za bezpieczeństwo na wydarzeniu, w którym doszło do tragedii.
Rodzina Marcina, mimo ogromnego bólu, ma nadzieję na sprawiedliwość. Jacek Mizia podkreśla, że zamierzają wszyscy razem przejść przez ten trudny okres: „Mamy jeszcze córkę i musimy być dla niej przykładem siły i odwagi. Wierzymy, że sprawcy zostaną odpowiednio ukarani.”
Zatrważające wydarzenie nawiązuje do szerszej dyskusji na temat przemocy wśród młodzieży oraz odpowiedzialności organizatorów imprez masowych. Wydarzenie w Sosnowcu nie jest odosobnionym przypadkiem, a społeczeństwo coraz częściej domaga się zmian w podejściu do kwestii bezpieczeństwa na takich wydarzeniach.