Rozrywka

Były zbójnik i Tata Muminka. Poszedł do restauracji, nigdy nie wrócił

2025-02-01

Autor: Andrzej

Janusz Bukowski był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, znanym z takich produkcji jak "C.K. Dezerterzy", "Symetria", "Sara" oraz "W Labiryncie". Użyczał swojego głosu między innymi w drugim "Shreku", wcielając się w postać króla Harolda oraz dubbingując Tatę Muminka w znanej dobranocce. Tego utalentowanego artystę ceniono także za jego role w warszawskich teatrach.

Niestety, życie Bukowskiego zakończyło się tragicznie. W 2005 roku aktor udał się do Czech, aby rozpocząć zdjęcia do nowego filmu oraz reprezentować Związek Zawodowy Aktorów Polskich, którego był prezesem. W trakcie pobytu w Pradze, 22 września, po kolacji w jednej z tamtejszych restauracji, niespodziewanie zmarł na atak serca. Miał 64 lata i nigdy wcześniej nie skarżył się na problemy zdrowotne. Jego nagła śmierć była wstrząsem dla środowiska artystycznego i dla fanów.

Witold Sadowy, pisząc o Bukowskim w "Gazecie Wyborczej", podkreślał jego pełnię twórczą i zaskoczenie, jakie wywołało jego odejście. Kolega Janusza z branży przypominał, że był on człowiekiem pełnym pasji i zaangażowania w swoją pracę.

Żoną Bukowskiego była Ewa Wawrzoń, aktorka znana z serialu "Samo Życie". Ich związek był silny, mimo trudności, które napotkały, w tym ciężkiej choroby Ewy. Często występowali razem na scenie Teatru Powszechnego, gdzie ich miłość kwitła. Owocem ich małżeństwa jest syn Michał, który kontynuuje rodzinną tradycję aktorską i występuje w warszawskim Teatrze Ochota.

Po śmierci męża, Ewa musiała zmagać się także z kolejną tragedią - utratą ukochanego wnuka. Bliscy i przyjaciele pamiętają o Januszu Bukowskim, odwiedzając jego grób na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, gdzie spoczywa również jego żona, zmarła w 2021 roku w wieku 83 lat. Historia Janusza Bukowskiego jest nie tylko opowieścią o talencie, ale również o miłości, stracie i niezwykłych emocjach związanych z życiem artysty.