Bytom na skraju załamania? "Podziemia zapadły się o 7 metrów!"
2025-06-19
Autor: Magdalena
Bytom pod presją górnictwa
Czternaście lat temu mieszkańcy dzielnicy Karb w Bytomiu doświadczyli prawdopodobnie najgorszego lata w swoim życiu. Zaledwie w kilka dni ponad pół tysiąca osób musiało uciekać ze swoich domów, tych przy ulicach Pocztowej i Technicznej, które groziły zawaleniem. To efekt aktywności kopalni Bobrek, ostatniej czynnej w regionie, która drastycznie wpłynęła na stabilność mienia.
Bytom wciąż się zapada!
Bytom nie przestaje się zapadać. Jak zauważa dr Maksymilian Solarski z Uniwersytetu Śląskiego, w latach 2011-2021 obszar między dzielnicami Michałowice a Karb doświadczał osiadań na poziomie nawet 7 metrów. Jego badania z lat 1883-2011 pokazują, że średnie obniżenie terenu wynosiło 5,5 metra, z niektórymi miejscami spadku przekraczającymi 35 metrów! Zaskakujące, że niemal 68% zabudowań poczuło efekty osiadań.
Ekstremalne skutki górnictwa
Osiadanie Bytomia to głównie skutek wydobycia węgla. Metody, które były stosowane, nie uwzględniały wystarczającego zabezpieczenia pustych przestrzeni po eksploatacji, co prowadzi do osiadania i zapadania się gruntu. Co gorsza, niektóre z budynków są w dramatycznym stanie — ponad 100-letnie kamienice wystawione są na niebezpieczeństwo zawalenia.
Historia pełna węgla
Nie możemy jednak przypisywać winy tylko jednej kopalni. Od lat 70-tych XX wieku w Bytomiu działało aż 16 kopalń. Wydobycie zaczęło się od rud cynku i ołowiu, później przesunięto się na głębsze złoża węgla kamiennego. Dziś miasto zmaga się z wieloma warstwami historycznych wyrobisk, które wciąż mogą wpływać na stabilność terenu.
Miasto na skraju przepaści?
Czy Bytom zatem może przejść podobną relokację jak szwedzka Kiruna? Choć w Kirunie z powodu obniżania gruntu planują przeniesienie całego miasta, w Bytomiu takie działania są zbyt ambitne w świetle obecnej sytuacji demograficznej.
Dramatyczne zmiany demograficzne
Bytom kurczy się w zastraszającym tempie. W 1987 roku miasto miało 239 tysięcy mieszkańców, a do końca 2024 roku ich liczba ma spaść do 128 tysięcy! Dr Solarski wskazuje na społeczne i gospodarcze zmiany, które składają się na tę sytuację, relacjonując, że to równie bolesne, jak fizyczna degradacja terenu.
Jakie są plany na przyszłość?
Miasto stara się przeciwdziałać niekorzystnym trendom. Trwają kontrole subsydencji terenu, a władze miejskie przyznają, że mają ograniczone możliwości oddziaływania na działalność górniczą. Dodatkowo, wymuszone działania związane z górnictwem w Bytomiu łączą się z problemem jakości życia mieszkańców.
Ocalenie w architekturze?
Rzecznik miasta Łukasz Respondek zapowiada inwestycje mające na celu poprawę warunków życia. Remonty kamienic i modernizacja infrastruktury mają przyciągnąć nowych mieszkańców, co może pomóc w stabilizacji demograficznej.
Podsumowanie: Bytom wciąż walczy
Bytom, z nieustanną presją związaną z eksploracją węgla, staje w obliczu poważnych wyzwań. Mimo przeszłych podjętych działań, przyszłość miasta wciąż pozostaje niepewna. Czy Bytom zdoła przetrwać ten trudny czas?