Cicha wojna Mastercard i Valve o Steam: Co kryje się za cenzurą gier?
2025-08-05
Autor: Anna
Cicha wojna między Mastercard a Valve
W dobie rosnącej kontroli nad treściami w sieci, Mastercard i Valve znalazły się w epicentrum kontrowersji, która wywołuje burzę wśród graczy. Od 1 sierpnia 2025 r. obie firmy zaczęły wymieniać komunikaty o tzw. cenzurze na Steamie, co wywołało falę frustracji wśród miłośników gier.
Znikające treści i zaniepokojeni gracze
W ostatnich tygodniach na Steamie i itch.io zniknęły niektóre tytuły dla dorosłych. Gracze głośno wyrażali swoje niezadowolenie, skupiając się na odpowiedzialności firm pośredniczących w płatnościach, takich jak Visa i Mastercard. Te ostatnie zmierzyły się z tysięcznymi telefonami i e-mailami od zaniepokojonych użytkowników.
Mastercard odrzuca odpowiedzialność
W reakcji na zarzuty o cenzurę, Mastercard wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że nigdy nie oceniał gier ani nie wprowadzał ograniczeń na platformach gamerskich. Jednak wielu graczy nie uwierzyło w tę wersję.
Walka słów z Valve
Valve nie pozostał dłużny, wskazując na brak bezpośredniej komunikacji ze strony Mastercard. Twórcy Steama ujawnili, że obawy o treści dla dorosłych były przekazywane przez banki i podmioty obsługujące płatności. Wskazali także na politykę, która istnieje na Steamie od 2018 roku.
Zasada 5.12.7 i kontrowersyjne usunięcia
Problemem okazała się zasada 5.12.7, która nie tylko dotyczy nielegalnych treści, ale również tych, które mają być "ewidentnie obraźliwe" bez wartości artystycznej. Ekspertów zastanawia, które z usuniętych gier naprawdę spełniały te kryteria.
Frustracja Wśród Graczy
Internauci zareagowali na te wydarzenia z dużą frustracją. Skoro to płatności wykazywały zaniepokojenie, trudno kwestionować zaangażowanie Mastercard w proces cenzurowania treści dla dorosłych. Tym bardziej, że firma ogłosiła, iż obsługuje "wszystkie legalne transakcje", co wydaje się sprzeczne z jej regulaminem.
Antypornograficzna krucjata?
Cała sprawa wzbudza także zainteresowanie historią cenzury w Internecie, sięgającą aż do 1995 roku. Artykuły na ten temat sugerują, że obecne działania są częścią dłuższej, antypornograficznej krucjaty, mającej na celu zdominowanie treści dostępnych w sieci.