"Czarna śmierć". Nowe przerażające odkrycie naukowców
2024-07-12
Autor: Tomasz
Epidemia dżumy w XIV wieku zdziesiątkowała europejską populację. Do dziś uznawana jest za jedną z najbardziej wyniszczających epidemii w historii świata. Najnowsze ustalenia naukowców wskazują, że patogen mógł się przyczynić do "upadku Neolitu", gdy drastycznie spadła populacja Skandynawii.
Neolit był okresem, w którym rolnictwo zaczęło się intensywnie rozprzestrzeniać. Ludzie organizowali się w większe grupy niż w populacjach zbieracko-łowieckich, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych. Jak wskazuje portal iflscience.com, już w 2019 roku wykazano obecność bakterii wywołującej dżumę Yersinia pestis w Skandynawii 5000 lat temu.
Nie wszystkie odmiany wirusa lub bakterii są równie zakaźne i śmiertelne. Doktor Frederik Seersholm z Uniwersytetu w Kopenhadze wraz ze współpracownikami badał, jak powszechna była zaraza wśród rolników neolitycznych 5300–4900 lat temu. W tym celu zbadał zęby i kości 107 osób ze Szwecji i jednej osoby z Danii.
Analizy pokazują, że 18 z tych osób, czyli 17 procent, zostało zarażonych dżumą w chwili śmierci. Dodatkowo, wyniki sugerują, że najmłodszy zidentyfikowany przez nich szczep dżumy mógł mieć potencjał epidemiczny — wskazuje Seersholm.
Zdaniem naukowca, fakt, że osoby te były zakażone dżumą w chwili śmierci, nie oznacza jednoznacznie, że to właśnie dżuma doprowadziła do ich zgonu. Bakteria może być bowiem przenoszona przez dłuższy czas, aż do śmierci z innych przyczyn. Niemniej jednak tkwi w tym potencjał.
Dżuma zdziesiątkowała populację Skandynawii w neolicie?
Gdyby 17 procent osób umierających w danym roku było ofiarami dżumy, oznaczałoby to, że dżuma i tak przyczyniłaby się jedynie w niewielkim stopniu do jakiejkolwiek katastrofy populacyjnej. Analizowane szczątki pochodzą z różnych okresów, większość z czasów zanim nadeszła zaraza lub pomiędzy jej falami.
Naukowcy wskazują, że dramatyczny spadek populacji Skandynawii i północno-zachodniej Europy jest wynikiem czegoś naprawdę wielkiego. Nie ma dowodów, że przyczyniły się do tego potężne zmiany klimatyczne, stąd przypuszczenie, że winne są choroby.
Nie możemy – na razie – udowodnić, że dokładnie tak się stało. Ale fakt, że możemy teraz wykazać, że mogło się tak zdarzyć, jest znaczący – powiedział Seersholm.
Nie było jednej niszczycielskiej fali?
Badania pozwoliły naukowcom wykluczyć możliwość jednej niszczycielskiej fali dżumy. Śledzono losy jednej rodziny na przestrzeni sześciu pokoleń, w której w tym czasie wystąpiły co najmniej trzy epidemie wywołane wyraźnie różnymi szczepami dżumy. Po czarnej śmierci z lat 1347-1353 następowały okresowe odrodzenia epidemii aż do XVII wieku.
Zagadką pozostaje, w jaki sposób choroba się rozprzestrzeniała. Wiadomo, że nie były za to odpowiedzialne pchły, jak to miało miejsce w średniowieczu. Wszystkim szczepom brakowało bowiem mutacji umożliwiającej Y. pestis przeżycie w przewodzie pokarmowym owada, w przeciwieństwie do gatunku, z którego wyewoluowała dżuma.
Dodatkowo, najnowsze badania sugerują, że zmiany w środowisku i intensywniejsze kontakty z grupami ludzkimi z innych regionów mogły również sprzyjać szybkiemu rozprzestrzenianiu się choroby. Współpracując z historykami, archeologami i biologami, naukowcy starają się teraz zbadać w jaki sposób te czynniki mogły przyczynić się do rozprzestrzeniania się epidemii w tamtych czasach.