Świat

Czy "żarty" Elona Muska są zagrożeniem dla demokracji? Cała prawda o AI w polityce!

2024-07-29

Autor: Tomasz

Czy "żarty" Elona Muska są zagrożeniem dla demokracji? Cała prawda o AI w polityce!

Elon Musk, jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie, znowu wywołał burzę. W sobotę opublikował na platformie X (dawniej Twitter) filmik wyglądający na materiał wyborczy Kamali Harris. Problem? To była parodia stworzona przez sztuczną inteligencję, której Musk nie oznaczył jako fałszywą.

Filmik pokazywał Harris mówiącą rzeczy ośmieszające ją jako kandydatkę na prezydenta USA. Musk skomentował go jedynie słowem "świetne", nie informując swoich 200 milionów obserwatorów, że materiał jest generowany przez AI. Twierdząc, że parodia nie jest przestępstwem, nie zadał sobie trudu, by wyjaśnić kontekst, co otworzyło drzwi do fali dezinformacji.

Algorytmy chaosu? Jak Musk zmienia oblicze X

Musk od dawna krytykuje tradycyjne media i oskarża je o stronniczość na rzecz demokratów oraz ideologii woke. Jednocześnie dokonał znacznych zmian w algorytmie rekomendacji na platformie X. Teraz oś czasu albo wrzuca wpisy chronologicznie, albo proponuje treści kont według wywoływanego zaangażowania, niezależnie od tego, czy są śledzone czy nie. W efekcie, użytkownicy często widzą kontrowersyjne wypowiedzi i filmy z wypadkami drogowymi, co znacząco obniża jakość treści.

Musk usunął również wiele zabezpieczeń dotyczących mowy nienawiści, co według wielu użytkowników pogorszyło platformę i zwiększyło ilość śmieciowego kontentu.

Miliarder czy prankster? Elon Musk i jego wielka gra polityczna

Oprócz swoich technologicznych wybryków, Musk zadeklarował wielkie wsparcie finansowe dla kampanii Donalda Trumpa. To rodzi pytania o jego intencje, gdy wrzuca fałszywe filmiki uderzające w Kamalę Harris. Czyżby Musk używał swojej platformy do manipulacji politycznej na nieznaną dotąd skalę?

Sam Musk często działa jak zwykły technologiczny geek, wrzucając na swoim koncie prześmiewcze memy, złośliwe komentarze i emotikony. Jednak jego pozycja jako właściciela jednej z największych platform społecznościowych na świecie nadaje mu odpowiedzialność, której nie może ignorować.

Deepfake'i i dezinformacja: Czy demokracja ma się czego obawiać?

Musk, z jednej strony walcząc o wolność słowa, z drugiej otwiera drzwi do potoku dezinformacji. W świecie, w którym granica między prawdą a fałszem jest zamazywana przez zaawansowane technologie jak AI, demokracja staje przed nowymi wyzwaniami. Nieodpowiedzialne użycie tej technologii, szczególnie przez tak wpływowe osoby jak Musk, może prowadzić do chaosu informacyjnego o nieprzewidywalnych skutkach.

Bez wolności słowa nie będzie demokracji, ale równe wielkim zagrożeniem jest ocean dezinformacji, w którym nikt nie może odróżnić prawdy od fałszu. Czy świat jest gotowy na taką przyszłość?

Nie można zapomnieć, że każdy tweet, każdy filmik i każdy wpis Musk ma potencjał wywołać globalne konsekwencje. W erze deepfake'ów i AI, granica między żartem a zagrożeniem staje się coraz bardziej niewyraźna. Dla przyszłości demokracji, to problem, którego nie można ignorować.