Daniel Martyniuk w obliczu krytyki: "Po co te gadki? SZCZĘŚLIWY człowiek jest na tym filmie"
2025-02-16
Autor: Marek
Daniel Martyniuk, syn znanego muzyka Zenona Martyniuka, ponownie stał się obiektem zainteresowania internautów po swoim występie w Las Vegas. Młody artysta próbował zaśpiewać utwór Tiny Turner przed jednym z kasyn, co wywołało mieszane reakcje. Wiele osób zwróciło uwagę na jego niezbyt udane wykonanie oraz jego zachowanie, które zdaniem niektórych, mogło być nieodpowiednie.
Martyniuk bronił się, mówiąc, że jedynie udaje i wykorzystuje sztuczną inteligencję w swoim wystąpieniu, co nie przekonało większości krytyków. Internauci, zauważając jego podejście do życia i obowiązków rodzinnych, podkreślali, że powinien bardziej skupić się na rodzinie, zwłaszcza że jego ojciec wielokrotnie apelował o większą rozwagę i odpowiedzialność.
W odpowiedzi na hejterskie komentarze, Daniel przeprowadził swoisty monolog na Instagramie. Porównał siebie do mężczyzn, którzy żebrzą na ulicy, podkreślając, że każdy ma prawo do swoich wyborów.
"Mam swoje pieniądze i nie baluję za pieniądze taty!" - stwierdził, odcinając się od zarzutów o lenistwo i brak zaangażowania w życie rodzinne.
Odmienny styl życia, który prowadzi, budzi u niektórych smutek i zniesmaczenie. "Człowieku, mogłeś żyć jak pączek w maśle, a wyglądasz jak żul!" - pisali fani w komentarzach. Mimo to, Daniel odważnie stawił czoła krytyce, odzywając się do internautów, którzy mu dogryzali.
W swojej własnej interpretacji sytuacji stwierdził: "Szczęśliwy człowiek jest na tym filmie w przeciwieństwie do was." Nie tylko podkreślał swoją radość z życia, ale także zapowiedział, że wkrótce odkryje prawdę na temat hejtu, który go dotyka.
"Nikt z was nie wie, dlaczego zaczęła się ta nagonka na mnie kilka lat temu. Chyba pora to powiedzieć" - dodał tajemniczo, pozostawiając swoich fanów w napięciu.
Wygląda na to, że Daniel nie zamierza się poddawać i nadal będzie walczył o swoje miejsce w świecie show-biznesu, niezależnie od opinii innych. A czy jego wyjaśnienia przekonają krytyków? Czas pokaże!