Kraj

"Dowieziemy legalną aborcję": Posłanki KO i Lewicy połączą siły i przedstawiają "plan B"

2024-07-25

Autor: Andrzej

Posłanki z Koalicji Obywatelskiej nie tracą nadziei na przegłosowanie projektu depenalizującego pomoc przy aborcji w Sejmie jeszcze w tym roku, mimo pesymizmu Donalda Tuska. Jak słychać, mają na to plan.

"Codziennie faceci z klubów koalicyjnych prężą muskuły, mocują się przed kamerami, czasem się kłócą, a na końcu sprawy pozostają niezałatwione. My, kobiety, rozmawiamy ze sobą w kuluarach i pracujemy. Razem jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele i wierzę, że teraz też dopniemy swego" – opisuje sytuację posłanka koalicji rządzącej.

Wciąż w sejmowych kuluarach toczą się intensywne rozmowy na temat alternatywnego planu przegłosowania ustawy ratunkowej. Posłanki z różnych ugrupowań, od KO po Lewicę, prowadzą rozmowy i zbierają podpisy. Według Doroty Łobody "na pewno wydarzy się to na tym posiedzeniu Sejmu".

Mimo pesymistycznych prognoz Donalda Tuska, posłanki KO i Lewicy oraz niektórych innych klubów politycznych, jak Polska 2050, wciąż wierzą, że depenalizacja pomocy przy aborcji jest osiągalna jeszcze w tej kadencji Sejmu. Anna Maria Żukowska z KO skrytykowała postawę premiera, nazywając jego pesymizm "niepotrzebnym sianiem defetyzmu".

Podczas ostatniego spotkania z marszałkiem Szymonem Hołownią, posłanka KO wyraziła nadzieję, że projekt zostanie szybko poddany pod głosowanie, mimo wielotygodniowej przerwy wakacyjnej. Najwcześniej może to nastąpić jesienią, być może w październiku.

Niektóre posłanki, jak Urszula Pasławska, zobowiązały się do prowadzenia rozmów z bardziej konserwatywnymi kolegami z PSL, żeby przekonać ich do przynajmniej nieprzychodzenia na głosowanie, co mogłoby umożliwić uchwalenie nowego prawa.

Kobiety w polityce, które są za liberalizacją prawa do aborcji, są zdecydowanie bardziej optymistyczne niż sami liderzy ich partii. Szczególnie po nieudanym głosowaniu z 12 lipca, wiele z nich wierzy, że "niewiele brakuje", aby projekt przeszedł.

Posłanki podkreślają, że brak skuteczności ich koalicji oraz zamęt w klubach parlamentarnych mogą "wkurzyć kobiety". Przypomniano, że po strajkach kobiet w 2020 roku poparcie dla rządzących spadło o 10 punktów procentowych. W związku z tym, gniew kobiet może być tak samo dotkliwy dla obecnych koalicji, jak był wtedy dla Prawa i Sprawiedliwości.

Mimo wszystko, posłanki wszystkich ugrupowań walczą o to, aby przegłosować depenalizację pomocy przy aborcji, świadome, że kobietom zależy na konkretnych zmianach, które wpłyną na ich życie i wolności osobiste. Kwestia ta może być decydująca w nadchodzących wyborach, a kobiety, które czują się oszukane przez dotychczasowe obietnice, mogą stać się kluczowym elektoratem.

Działania posłanek nie kończą się na rozmowach i przygotowaniach do głosowania. Koalicja z Lewicą jest tylko jednym z kroków w dłuższej walce o prawa kobiet w Polsce. Posłanki w Sejmie zamierzają dopilnować, aby temat nie został zapomniany czy odłożony na później, tylko został priorytetem obecnej kadencji.