Dramatyczna relacja turystki z Tajlandii! Jak Dengue zrujnowało ich wymarzone wakacje!
2024-10-17
Autor: Tomasz
Dramatyczna relacja turystki z Tajlandii! Jak Dengue zrujnowało ich wymarzone wakacje!
32-letnia podróżniczka z Kolorado, Paisley Peach, przeszła mrożące krew w żyłach doświadczenie podczas wakacji w Tajlandii, które miały być jej wymarzoną przygodą z mężem, Julianem De Prince. Niestety, radosne chwile zamieniły się w koszmar po tym, jak oboje zostali ukąszeni przez komary, co doprowadziło do poważnej choroby - dengi.
Para spędzała czas w okolicach Ko Pha Ngan, gdzie bawili się na festiwalu rave. Mimo że atmosfera była pełna radości, to po przyjęciu nadeszły nieprzyjemne konsekwencje. - Po imprezie byłam całkowicie pogryziona – wspomina Paisley. Już następnego dnia, 3 października, oboje obudzili się z wysoką gorączką.
- Nie mieliśmy termometru, ale czuliśmy, że temperatura jest alarmująco wysoka - relacjonowała Paisley w rozmowie z reporterem. Rozpoczęli walkę z symptomami w wynajętym bungalowie, jednak podczas gdy Julian powoli wracał do zdrowia, stan Paisley zaczynał się dramatycznie pogarszać.
- Czułam, jakby moje kości miały się połamać. Mój ból głowy był nie do zniesienia – mówiła zrozpaczona podróżniczka. Problemy ze snem i jedzeniem stały się codziennością. W końcu temperatury wzrosły do niebezpiecznego poziomu, a wymioty stały się nieodłącznym towarzyszem.
Ostateczny cios przyszedł, gdy Paisley straciła przytomność w łazience. Na szczęście Julian szybko zareagował. - Wiedział, że musimy natychmiast jechać do szpitala - podkreśla. Lekarze potwierdzili dzięk, wirusową chorobę przenoszoną przez komary, której rozwój był dramatyczny, a liczba płytek krwi spadła do alarmujących 40 tysięcy (norma wynosi 150-400 tysięcy).
Paisley spędziła trzy dni w szpitalu, gdzie jej stan zdrowia był intensywnie monitorowany. Po wypisie wracała do formy, lecz jedynym jedzeniem, które mogła zjeść, były niewielkie porcje ryżu i ziemniaków. Po wyzdrowieniu podzieliła się ważną lekcją: - Najbardziej żałuję, że nie używałam sprayu na insekty. Zawsze obawiałam się chemikaliów, ale teraz wiem, że to był błąd. Zaszczepienie się i stosowanie środków odstraszających to klucz do zdrowia podczas takich podróży.
Historia Paisley przypomina o tym, jak ważne jest zabezpieczenie się przed chorobami przenoszonymi przez komary, zwłaszcza w tropikalnych regionach, takich jak Tajlandia. To doświadczenie nie tylko zmieniło jej podejście do podróżowania, ale również podkreśliło znaczenie świadomości zagrożeń związanych z turystyką w obszarach z wysokim ryzykiem wystąpienia dengi.