Kraj

Dramatyczne wyznanie znanego policjanta. Opowiedział o rodzinnej tragedii. Jego synek nie żyje

2025-02-16

Autor: Ewa

Wstrząsające słowa byłego policjanta, Macieja Karczyńskiego, w rozmowie z mediami dotyczą dramatycznych przeżyć związanych z chorobą i śmiercią jego 10-miesięcznego synka, Marcela. Chłopiec zmarł na nieuleczalną chorobę genetyczną, a jego ojciec opowiada o emocjach, jakie mu towarzyszyły w trakcie całego procesu.

'Kiedy lekarze zasugerowali, że lepiej byłoby, aby Marcel odszedł, poczułem się bezsilny. Całe życie toczyłem walkę z moimi emocjami i decyzjami' - powiedział Maciej. 'Marcel cierpiał przez sześć długich lat, ale nie potrafiłem wyobrazić sobie życia bez niego. Przez cały ten czas miałem nadzieję na cud, który nigdy nie nadszedł.'

Kiedy rodzice dowiedzieli się o schorzeniu syna w październiku 2011 roku, ich świat zawalił się. Szukali wszelkich możliwości leczenia, ale diagnozy były bezlitosne - rozwój ich synka był bardzo ograniczony, a Marcelek nie mógł samodzielnie funkcjonować. Każda infekcja prowadziła do poważnych problemów zdrowotnych.

'Patrząc na Marcela, widziałem w nim swoje marzenia' - kontynuuje Karczyński. 'Marzyłem, że zostanie piłkarzem, ponieważ był mi w wielu aspektach tak podobny.' Niestety, ich życie było ciągłą walką z jego chorobą, która z każdym dniem zabierała mu siły.

Były policjant zaznacza, że lekarze i pielęgniarki byli niezwykle empatyczni i wspierali ich w trudnych chwilach. 'Nie mogę powiedzieć złego słowa o personelu medycznym. Czułem, że troszczą się o Marcela tak, jakby był ich własnym dzieckiem. W takiej sytuacji każda decyzja, szczególnie ta dotycząca życia i śmierci, jest dramatycznie trudna.'

W dniu, w którym otrzymał wiadomość o śmierci syna, był w delegacji. Powiedział, że okoliczności, które zmusiły go do powrotu do Warszawy z ograniczoną prędkością, były jak cud. 'Miewałem wiele podróży, ale ta była wyjątkowa. Wierzę, że to był znak, że miałem dotrzeć tam na czas, by pożegnać się z Marcelkiem.'

'Gdy przyszedłem do szpitala, najgorsze było patrzenie na to, jak jego parametry życiowe spadają. Na końcu pojawił się ten jeden moment, kiedy zgasł monitor. Zawsze będę miał w pamięci, jak otworzył oczy w ostatnich sekundach. Chcę wierzyć, że chciał nam podziękować za naszą miłość.'

Maciej nie ukrywa, że życie po stracie syna jest dla niego nieprzerwaną walką z emocjami i żalem. 'Każda wizyta na grobie Marcela wywołuje we mnie mieszane uczucia. Mam nadzieję, że innym rodzicom w podobnej sytuacji uda się znaleźć wewnętrzny spokój, mimo że sam jeszcze go nie osiągnąłem.'

Jego historia jest przykładem niewyobrażalnego bólu, który rodzice muszą znosić, kiedy ich dzieci cierpią. Maciej Karczyński stał się głosem dla innych rodziców, którzy przeżywają tak tragiczne doświadczenia. 'Niektóre decyzje są po prostu nie do udźwignięcia', podsumowuje.

Czasami jednak życie daje nam znaki, byśmy nie tracili nadziei i szukali wsparcia. Taką wiadomość chciałby przekazać wszystkim zmagającym się z podobnymi tragediami.