Dwa miliony ludzi w pułapce. "Trzy wielkie pokusy" odkryte w Sinciangu
2024-11-01
Autor: Magdalena
W zachodnich Chinach, w regionie Sinciang, około dwóch milionów ludzi żyje w dystopijnych warunkach, które mieszkańcy nazywają "Sytuacją". Władze przekształciły setki byłych szkół i budynków użyteczności publicznej w obozy, gdzie odbywa się systematyczna indoktrynacja i 'reedukacja' mniejszości etnicznych, w tym Ujgurskich i Kazachskich. To jedna z największych operacji internowania mniejszości od czasów II wojny światowej.
W obozach panują horrendalne warunki, a przymusowe aborcje i sterylizacje są na porządku dziennym. Władze twierdzą, że dążą do ograniczenia przyrostu naturalnego wśród mniejszości etnicznych, co w ich mniemaniu ma prowadzić do wzrostu stabilności i dobrobytu.
Kobiety w Sinciangu nie mogą być pewne, co przyniesie nowy dzień. Mogą obudzić się obok nieznajomego mężczyzny, który został im wyznaczony przez rząd, po tym jak ich dotychczasowi partnerzy "zniknęli". Te nowe 'opiekunki' sprawdzają, czy nie są "zarażone wirusami umysłu", co oznacza, że nie pałają lojalnością wobec partii.
System nadzorujący jakością życia mieszkańców Sinciangu jest drakoński. Każdy krok jest monitorowany przez policję, a 'sąsiedzka straż', powoływana przez rząd, sprawdza każdego mieszkańca, czy nie popełnia jakichkolwiek "nieprawidłowości". Ze względu na niewielkie wykroczenia można zostać wezwanym na policję, a nieprzyjemności mogą się nasilać.
Problemy z zaufaniem do obywateli są codziennością. Każde publiczne zachowanie jest rejestrowane przez systemy rozpoznawania twarzy i monitoring, które są obecne wszędzie. Zdarza się, że zaledwie lekka zmiana w zachowaniu, jak zakup alkoholu, może spowodować, że czynniki rządowe zakwalifikują kogoś jako "niegodnego zaufania".
Mimo że życie toczy się w stale monitorowanej rzeczywistości, mieszkańcy uczą się dostosowywać do tych warunków. Codziennie w pracy muszą spełniać wymagania, a propagandowe filmy edukacyjne są stałym elementem rzeczywistości. Każda kobieta ma obowiązek przyjmowania środków antykoncepcyjnych, a także regularnych wizyt na przymusowe zabiegi sterylizacji.
Wszystko to odbywa się pod czujnym okiem technologii oraz ścisłej, totalitarnej kontroli. Mieszkańcy Sinciangu żyją w strachu, a ich codzienność jest podzielona na małe zasady, których muszą przestrzegać, by uniknąć represji. To pytanie zadają sobie codziennie ci, którzy żyją w tej mrocznej rzeczywistości.