Elektryczne ładowanie w Polsce droższe niż na Zachodzie. Co wpływa na takie różnice?
2024-10-20
Autor: Anna
Elektryczne ładowanie w Polsce droższe niż na Zachodzie
Ceny ładowania samochodów elektrycznych w Polsce wciąż pozostają wyższe niż w wielu krajach zachodnioeuropejskich. Przykładowo, na najszybszych ładowarkach (o mocy powyżej 90 kW) stawki w Polsce zbliżają się do tych w Belgii, jednak już w Hiszpanii i Francji można zaobserwować oszczędności na poziomie około 17%. Najkorzystniejsza jest sytuacja w Portugalii, gdzie użytkownicy płacą o 37% mniej niż w Polsce. Średni koszt w Polsce wynosi około 0,7 euro za 1 kWh, podczas gdy w Portugalii to jedynie 0,44 euro - wyjaśnia Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce.
Ceny energii jako kluczowy czynnik
Podstawową przyczyną różnic w stawkach są ceny energii. Polska jest jednym z krajów, w których energia elektryczna kosztuje najwięcej spośród państw, gdzie działa Powerdot. Całkowity koszt zakupu 1000 kWh energii dla stacji o mocy 100 kW w Polsce wynosi 1,71 zł za 1 kWh, co jest znacznie wyższe niż w Francji (1,43 zł) czy Hiszpanii (0,76 zł). Wysokie opłaty dystrybucyjne, które w Polsce stanowią aż 71% całkowitego kosztu zakupu energii dla stacji o mocy 100 kW, dodatkowo zaostrzają sytuację.
Infrastruktura ładowania w Polsce i innych krajach
Choć Polska dysponuje 6 km odległości między szybkim ładowaniem, to w krajach zachodnich sytuacja wygląda lepiej. Francja ma sześć razy więcej punktów DC na 100 km kwadratowych, Portugalia cztery razy więcej, a Norwegia - lider w elektromobilności - ma ich trzy razy więcej niż Polska.
Statystyka pojazdów elektrycznych
Na koniec czerwca 2023 roku w Polsce przypadło tylko 23 elektryków na jeden punkt DC, podobnie jak w Hiszpanii. W porównaniu do Francji, gdzie było to 37 pojazdów, oraz Portugalii z wynikiem 45 jacków, Norway imponuje statystyką 82 elektryków na punkt ładowania. To sugeruje, że w Polsce istnieje mniejsze prawdopodobieństwo stania w kolejce do ładowarki.
Liczba pojazdów elektrycznych w Polsce
W lipcu 2023 roku po polskich drogach jeździło około 70 tys. pojazdów elektrycznych. Dla porównania, Hiszpania miała w tym czasie 466 tys. elektryków, a Norwegia przekroczyła 754 tys. To niewielka liczba samochodów elektrycznych w Polsce może być powodem stagnacji w branży. W bieżącym roku skończyły się publiczne fundusze na dofinansowanie leasingu elektryków, co stanowi jedną z głównych dźwigni dla rynku, a ich wznowienie planowane jest na pierwszy kwartał przyszłego roku.
Braki w infrastrukturze
Mimo bliskości ładowarek w Polsce, wciąż brakuje ich na najczęściej uczęszczanych trasach. 'Przy autostradach i drogach szybkiego ruchu faktycznie brakuje stacji, co jest problemem trudnym do rozwiązania w średnim okresie. Działania zostały spowolnione przez brak sieci energetycznej na MOP-ach, co czyni inwestycje w tych lokalizacjach nieopłacalnymi ze względu na wysokie koszty budowy przyłączy' – przyznaje Grigoriev.
Nadzieje na przyszłość
Jednakże branża ma nadzieję na ożywienie rynku dzięki nowym dotacjom. W przyszłym roku, co trzecia ładowarka w Polsce ma być szybka. W pierwszej połowie 2023 roku uruchomiono 650 punktów DC, co oznacza wzrost ich udziału do 33% w Polsce, co zrównałoby nasz kraj z Norwegią, gdzie punkty DC stanowią 33% sieci publicznej. W porównaniu do Francji (18%) i Hiszpanii (23%), Polska zacznie doganiać zachodnich sąsiadów w kwestii infrastruktury elektromobilnej.