Rozrywka

Emocjonalne wspomnienia Mariolki z "Świata według Kiepskich" – co ujawnia jej serialowa córka?

2024-10-15

Autor: Ewa

Marzena Kipiel-Sztuka, znana przede wszystkim z roli Halinki w kultowym serialu "Świat według Kiepskich", przyszła na świat 19 października 1965 roku. Ukończyła Technikum Budowlane w Legnicy, a jej debiut na dużym ekranie nastąpił w 1997 roku w holenderskim filmie "Charakter". Ten film zdobył Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny w 1998 roku.

Jednak to rola Halinki przyniosła jej największą popularność. Producentów serialu zafascynowało, że szukali dojrzałej kobiety, nie próbując na siłę odmładzać postaci. Marzena zmarła niestety w hospicjum, gdzie spędziła ostatnie tygodnie swojego życia, pogodzona ze swoim losem, jak potwierdzili jej bliscy.

Ostatnio jej serialowa córka, Barbara Mularczyk-Potocka, postanowiła podzielić się swoimi wspomnieniami o Marzenie. Potocka, znana jako Mariolka, zadebiutowała w serialu w wieku 15 lat i spędziła prawie 23 lata na planie, co nikomu nie przyszło do głowy, że zajmie tak dużo czasu.

"Ona była bardzo radosna, ale również bardzo skrzywdzona przez odejścia bliskich" – stwierdziła Barbara w rozmowie z „Światem Gwiazd”. Jej słowa dotykają głębokich emocji i bólu spowodowanego stratą najbliższych, co mogło wpłynąć na jej życie oraz podejście do sztuki.

Marzena doświadczyła tragedii w młodym wieku – przedwcześnie straciła ojca, a jej mama zmarła na raka. "To byli moi najwięksi przyjaciele, zawsze mogłam na nich liczyć. Wiem, że cieszyliby się razem ze mną z mojego szczęścia i zawsze miałabym ich błogosławieństwo" – powiedziała kiedyś w wywiadzie.

Niestety, w życiu osobistym Marzeny również nie brakowało trudnych chwil. Jak ujawniała w wywiadach, podniosła się po stracie czterech partnerów, co jest tragicznym świadectwem jej burzliwego życiorysu. Jej historia przypomina o tym, jak ważne jest wsparcie i miłość w trudnych chwilach.

Ciekawe, jak talenty Marzeny dalej będą inspirować przyszłe pokolenia oraz jakie jeszcze tajemnice kryje jej życie poza kamerami. Jakie inne osobistości z branży filmowej mogłyby podzielić się swoimi wspomnieniami o legendzie polskiego sitcomu? To pytanie pozostaje otwarte.