Rozrywka

Ewa Szykulska od lat żyje w samotności. Miała kłopoty ze sobą, potrzebny był lekarz

2024-07-04

Autor: Katarzyna

Ewa Szykulska od lat żyje w samotności. Miała kłopoty ze sobą, potrzebny był lekarz

Ewa Szykulska we wrześniu skończy 75 lat, jednak energii i miłości do życia ma tyle, że mogłaby obdzielić nimi niejedną młodszą koleżankę. Aktorka jest mocno doświadczona przez życie: w jednym roku pożegnała siostrę i pierwszego męża, dwa lata po nich odszedł jej ukochany drugi mąż. Ewa Szykulska udzieliła właśnie poruszającego wywiadu, w którym przyznała, że miała ze sobą tak poważne problemy, że musiała pójść po pomoc do psychiatry.

Ewa Szykulska była absolutną gwiazdą kina lat 70. i 80. Sama dziś przyznaje, że drzwi do kariery otworzył jej Janusz Kondratiuk, zresztą jej pierwszy mąż. Wszyscy zazdrościli mu pięknej i ponętnej partnerki - bywało, że Kondratiuk mógł się nawet bić o nią na ulicy! Szykulska grywała też w Związku Radzieckim, gdzie również czekały na nią miłosne pokusy.

Ewa Szykulska obecnie mieszka w Aninie w towarzystwie swojej suczki. Udzieliła wywiadu Gazecie, w którym szczerze i z dystansu opowiada o tym, jak postrzega świat w swojej starości. Nie krępuje się mówić o tym, że wolniej chodzi i nie jest już tak fizycznie sprawna jak kiedyś, ale wie, że przez to może dostawać mniej ról.

Środowisko mówi: aha, to nie można jego czy jej angażować, może nawet jest to znośny aktor czy aktorka, ale stare to takie. (...) Kiedyś korzystałam z pomocy męża, teraz przyjaciół. I nie ma w tym nic zabawnego, raczej kompromitacja. Pięcioletnie dziecko jest w technologiach lepsze ode mnie - zwierza się Angelice Swobodzie. Tragicznym w życiu Szykulskiej okazał się 2019 rok. Zmarła jej ukochana siostra, która odmówiła leczenia; odszedł Janusz Kondratiuk, czyli jej pierwszy mąż. Zaledwie dwa lata później los odebrał jej drugiego męża Zbigniewa Perneja, z którym przeżyła 44 lata. Nie mieli dzieci, więc Ewa Szykulska została sama - druzgocąco przyznaje, że "nie jej jednej" przydarzyła się taka tragedia.

Nie jestem w stanie już tak bezwarunkowo kochać świata, bo mnie odtrącił. A może wystawił na próbę, zabierając mi bliskich. Wszyscy w życiu przechodzimy trudne momenty. Do pewnego momentu byłam silna, radziłam sobie, pomagałam innym. A teraz, gdy zostałam sama i gadam do siebie tak jak przedtem, okazało się, że to jest strasznie nudne. I smutne. Do mojego nieżyjącego męża też mówię bez przerwy. Nie opieprzam go, że mnie zostawił, mówię, że może zbyt mało się starałam.

Ewa Szykulska w tej samej rozmowie przyznała gorzko, że zaczęła mieć poważne problemy zdrowotne. Pod koniec zeszłego roku trafiła do szpitala, ale trudności przynosiła jej też samotna codzienność. Gdy zarywała noce, bo kompulsywnie układała rzeczy w szafach, zrozumiała, że powinna zgłosić się do psychiatry. Szykulska podeszła do tego z ciekawością, bo chce dowiedzieć się, czy medycyna "w takich sytuacjach jak jej" potrafi pomóc. Wręcz szokująco brzmi optymizm, z jakim aktorka akceptuje to, jak teraz wygląda i z czym się boryka. W jednym z wywiadów wspomniała: "Widzę, że czas pracowicie wykonał swoją robótkę, a ja mu zgrabnie dopomogłam, paląc papierosy, pijąc alkohol i opalając się. Do tego cukrzyca, która niszczy ciało, a także oczy. No i co? Jajco! Próbuję siebie taką zaakceptować, bo na poprawki urody nie umiem się zdecydować."

Oprócz tego, aktorka zajmuje się także działalnością charytatywną, pomagając potrzebującym. Jej przyjaciele z branży podkreślają, że mimo trudności, Ewa pozostaje osobą niezwykle ciepłą i serdeczną.