Fani Buddy organizują OGROMNY PROTEST przed aresztem w Nowogardzie! Tłum krzyczał: "Kamilu, trzymaj się!"
2024-10-26
Autor: Andrzej
Echa kontrowersji związanych z popularnym youtuberem Buddą, którego prawdziwe nazwisko to Kamil L., wciąż nie milkną. To nie tylko jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców internetowych w Polsce, ale także postać, której kariera wydawała się być na szczycie. Niestety, po dużej akcji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, Kamil oraz czterej współpracownicy zostali zatrzymani i oskarżeni o poważne przestępstwa, w tym pranie brudnych pieniędzy na łączną sumę 60 milionów zł. Sprawa ta wstrząsnęła społecznością internetową, a fani youtubera wyrażają swoje wsparcie na różnych platformach społecznościowych.
Sąd zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla pięciu osób: Kamila L., Tomasza Ch., Adama U., Bartosza G. oraz Aleksandry K. Interesujące jest to, że Tomasz Ch. był prezesem firmy, która organizowała loterie związane z e-bookami, a Adam U. był członkiem zarządu Influi i właścicielem kanału MGP GARAGE. Bartosz G. również współpracował z MGP GARAGE, a Aleksandra K. to partnerka Buddy, znana w sieci jako Grażynka.
Dodatkowo, sprawa Buddy może mieć międzynarodowe powiązania – wzmianka o Marcinie K., który również jest podejrzewany, podgrzewa atmosferę i wzbudza dodatkowe kontrowersje.
Protesty na rzecz Buddy odbywają się w całym kraju, a w miniony weekend przed aresztem w Nowogardzie zebrał się bardzo liczny tłum osób wspierających swojego idola. Interesujące jest, że wśród protestujących były m.in. rodziny z dziećmi, które stawiły czoła mroźnej pogodzie. Mimo że zarzuty są poważne, fani nie zrażają się i głośno domagają się zwolnienia Kamila. Na TikToku można zobaczyć relacje na żywo z protestu, gdzie skandowali: "Kamilu, jesteśmy z tobą! Kamilu, trzymaj się!", trzymając wielki baner z hasłem "Murem za Buddą".
Czy możliwe, że te demonstracje będą miały wpływ na decyzje sądu? W przypadku takiej sytuacji, czy Kamil ma szansę powrócić na YouTube i do serc swoich fanów? Jedno jest pewne – jego losy śledzi cała Polska.