Francja. Gisèle Pelicot zeznaje o brutalnych latach traumy: "Jestem całkowicie zniszczoną kobietą"
2024-10-23
Autor: Katarzyna
Gisèle Pelicot w środę zeznawała w sądzie w sprawie przeciwko swojemu byłemu mężowi, Dominique'owi Pelicotowi, który przyznał się do odurzania jej oraz organizowania brutalnych gwałtów przez niemal dekadę. Kobieta, mająca 72 lata, ujawnili, że przeszła przez niezwykle traumatyczne doświadczenia, które niszczyły jej życie: - Jestem całkowicie zniszczoną kobietą i nie wiem, jak się po tym pozbieram - przyznała.
Proces sądowy wywołał ogromne emocje w Francji i w świecie, zaczynając się na początku września w Awinionie. 71-letni Dominique Pelicot jest oskarżony o to, że od 2011 do 2020 roku podawał żonie substancje odurzające, a następnie umożliwiał gwałty ze strony innych mężczyzn. Przyznał się do winy, a obok niego na ławie oskarżonych zasiada 50 innych sprawców w wieku od 26 do 74 lat.
W swoich zeznaniach Gisèle Pelicot przypomniała sobie, jak mąż powinien być jej wsparciem w trudnych chwilach, jednak to właśnie on zgotował jej najgorszy koszmar. - Jak mogłeś wpuszczać tych obcych ludzi do mojej sypialni? - pytała, pełna rozpaczy. Oprócz oskarżeń o gwałt i odurzanie, Gisèle podkreśliła, że żadne z jej bliskich nigdy nie mogłoby się domyślić, co się działo w ich domu.
Kobieta wspomniała, że w ostatnich tygodniach procesu, matki i siostry oskarżonych opisywały ich jako 'wyjątkowych mężczyzn'. - Ja też miałam kogoś takiego w domu, ale gwałciciel nie jest tylko osobą spotkaną na nocnym parkingu. Może być kimś bliskim, w rodzinie, wśród przyjaciół - zaznaczyła.
Gisèle Pelicot jasno oświadczyła, że nie zgadzała się na to, aby proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Pragnie pomóc innym ofiarom gwałtów, mówiąc: - Chcę, aby wiedziały, że podjęłam walkę i tak jak ja one również mogą ją podjąć. Wstyd powinien spadać na agresorów, nie na nas – zaapelowała.
Po zakończeniu procesu wyszło na jaw, że Dominique Pelicot rekrutował sprawców w internecie, manipulując ich i zmieniając rzeczywistość tak, by wydawało im się, że wiedzą, co robią. Wiele z tych przestępstw miało miejsce w ich wspólnym domu, a część była nagrywana przez męża. Choć większość sprawców nie przyznaje się do winy, niektórzy twierdzą, że zostali oszukani, a inni przekonują, że miali „pozwolenie od męża”, co tylko podkreśla absurd całej sytuacji.
Aktualnie sprawa Pelicotów staje się głośnym apelem o konieczność zmian w prawie dotyczącym przemocy seksualnej oraz definicji gwałtu we Francji, czego dowodem są tragiczne historie wielu kobiet, które przemilczane przez lata zaczynają wychodzić na jaw.