Genialny plan czy zasłona dymna? Kandydat Trzeciej Drogi rodzi się w bólach
2024-10-30
Autor: Katarzyna
Szymon Hołownia, a jeśli nie, to Radosław Sikorski – taki jest plan Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) na nadchodzące wybory prezydenckie. W PSL rośnie obawa, że Rafał Trzaskowski nie zyskają akceptacji ich wyborców.
Marszałek Sejmu, Władysław Kosiniak-Kamysz, intensyfikuje swoje działania przed podjęciem ostatecznej decyzji. Przemierza Polskę, starając się zrozumieć reakcje społeczne i ocenić swoje szanse.
Niektórzy politycy PSL podkreślają, że w wyborach prezydenckich każdy głos może być kluczowy. "Śmiejecie się z nas, że mamy tylko 3% poparcia. Ale to właśnie te 3% mogą zadecydować o tym, kto zasiądzie na fotelu prezydenta" – mówi jeden z polityków PSL, przypominając, że różnica w 2020 roku wyniosła zaledwie 400 tysięcy głosów.
W obozie ludowców powstała również hipoteza, że myśl o wspólnym kandydacie została wcześniej konsultowana z Donaldem Tuskiem.
Rafał Trzaskowski, postrzegany przez niektórych jako zbyt lewicowy, budzi w PSL obawy o to, czy przyciągnie wyborców związanych z tradycyjnymi wartościami.
Kosiniak-Kamysz podkreślił na posiedzeniu Rady Naczelnej, że konieczne jest wyłonienie wspólnego kandydata, aby uniknąć umocnienia lewicowych tendencji w wyborach. "Nie możemy sobie pozwolić na niepotrzebne ryzyko w obliczu zewnętrznych zagrożeń" – zaznaczył.
Donald Tusk zareagował, podkreślając, że strategia Koalicji na wybory musi opierać się na przedstawieniu najlepszych kandydatów, unikaniu ataków na siebie nawzajem oraz zdecydowanej mobilizacji w II turze.
Z niepokojem w PSL spoglądają na możliwość, że w drugiej turze Trzaskowski mógłby okazać się nie do przyjęcia dla ich elektoratu. To może prowadzić do absencji wyborczej lub głosów na kandydata PiS.
Choć Sikorski przyciąga uwagę jako potencjalny kandydat, jego aktualne sondaże są znacznie niższe od Trzaskowskiego. Niemniej jednak, ludowcy widzą w nim szansę na bardziej prezydencki styl. "Ma wiedzę i doświadczenie międzynarodowe" – chwalą go.
Szymon Hołownia wciąż jest największym faworytem do reprezentowania Trzeciej Drogi, ale jego decyzja, by wystartować, jest niepewna. Nie chce powtórki z 2020 roku, kiedy Kosiniak-Kamysz uzyskał tylko 2,36% poparcia. W tej chwili, Hołownia prowadzi prekampanię, lecz istnieją obawy, że jego świeżość jako kandydata może zanikać.
Obawy dotyczą także wewnętrznych sporów w ramach koalicji. Wystawienie różnych kandydatów może prowadzić do rywalizacji, co w przeszłości negatywnie wpłynęło na wyniki wyborcze, jak miało to miejsce w przypadku Pawła Kukiza.
Lewica zaczyna już implementować projekty ustaw popierające coraz bardziej liberalne podejścia, co budzi kontrowersje w koalicji. W PSL zauważają, że w kolejnym etapie kampanii czas będzie kluczowy do zdobycia poparcia.
Podobnie jak w minionych wyborach, w nadchodzących wyborach w USA również będą miały wpływ na podejście wyborców. Jeśli Donald Trump odniesie sukces, część Polaków może poszukiwać kandydatów, którzy będą im bliżsi w kwestiach polityki zagranicznej.
Odkrycie rzekomej tajnej strategii Tuska wzbudza wiele emocji i spekulacji. Niektórzy członkowie PSL uznają, że propozycja Kosiniaka-Kamysza mogła być tylko próbą badania reakcji na różne kandydatury, z zamysłem politycznych gier w koalicji.
Ruchy w obozie PSL wskazują na dynamiczne zmiany w polskiej polityce, a wizje przyszłości są zarówno pasjonujące, jak i pełne niepewności. Kto ostatecznie stanie do walki o fotel prezydenta? Czas pokaże.