Grupa nastolatków z kominiarkami brutalnie zaatakowała 14-latka. Zrozpaczona matka nie może tego znieść!
2025-02-17
Autor: Ewa
Na Ursynowie mieszkańcy są wstrząśnięci serią brutalnych incydentów, jakie miały miejsce w ostatnich tygodniach. Grupa bursztynowych nastolatków regularnie zbierała się w Ursynowskim Centrum Kultury, powodując coraz bardziej niebezpieczne sytuacje. Początkowo chodziło o drobne incydenty i wybryki, ale teraz zmieniło się to w prawdziwy terror.
Wojtek, 14-letni chłopak, stał się ofiarą brutalnego ataku. Gdy wracał do domu po zajęciach, na przystanku czekał na autobus. Przy podjeździe zwrócił uwagę na dziwnie zachowującą się grupę młodych ludzi. To, co miało miejsce później przeszło najśmielsze oczekiwania.
— Zadzwoniłam do syna, chcąc wiedzieć, kiedy wróci. Powiedział, że czeka na autobus — relacjonuje jego mama wzburzona całą sytuacją. Niespełna chwilę później, pod wiatą przystankową, pojawiło się kilku zamaskowanych napastników. — Założyli kominiarki i zaczęli bić Wojtka. Na szczęście, gdy zobaczyli radiowozy, uciekli — dodaje matka.
Wojtek wrócił do domu w ogromnym szoku, a jego mama natychmiast zadzwoniła na policję. — Po rozmowie z synem, moje nogi ugięły się pod ciężarem tej informacji. Na szczęście wrócił cały, ale to nie może tak po prostu zostać — mówi zrozpaczona kobieta. W obawie o bezpieczeństwo swojego dziecka, postanowiła, że nie spocznie, dopóki sprawcy nie zostaną ukarani.
Policja już podjęła działania w tej sprawie. — Zabezpieczyliśmy monitoring i trwają czynności mające na celu ustalenie tożsamości wszystkich sprawców — informuje komisarz Ewa Kołdys z Policji na Mokotowie. Mieszkańcy Ursynowa są zaniepokojeni i chcą szybkich działań ze strony policji, wielu z nich obawia się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Apelują o zwiększenie liczby patroli w okolicy.
Tego typu incydenty pokazują, jak ważne jest bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej. Społeczność lokalna pragnie, by takie wydarzenia nie miały już miejsca. Wojtek, choć fizycznie bez obrażeń, zmaga się z psychicznymi skutkami ataku. Jego mama przekonuje, że każdy powinien czuć się bezpiecznie na ulicy, a społeczeństwo nie może dopuścić do takich brutalnych aktów przemocy.