Gwiazdowski: Dialektyka demograficzna
2025-01-31
Autor: Magdalena
To prawda, że mamy poważny problem z emeryturami, a źródła tego problemu są znane już od ponad 25 lat. Jednak, jak to często w życiu bywa, kwestie te były ignorowane. Problemy demograficzne są na porządku dziennym - i te dwa zagadnienia, emerytury oraz demografia, są ze sobą ściśle powiązane. Osłabiający system podatkowo-składkowy prowadzi do zniechęcenia ludzi do zakładania rodzin i posiadania dzieci.
Mimo iż od lat przewidywano, że problem emerytalny narasta, to wprowadzono Pomocnicze Fundusze Emerytalne (OFE) jako odpowiedź. Ich nazwa mogła wprowadzać w błąd, bowiem zamiast rzeczywiście otwartej i sprawiedliwej reformy, mieliśmy do czynienia z systemem, który nie dostrzegał kluczowych problemów, jakimi są wysokie koszty pracy.
Nieprzypadkowo pojawiają się dzisiaj nowe propozycje reform. Często polegają na dalszym podnoszeniu składek emerytalnych, co tylko pogłębia już istniejące problemy. Ignoruje się podstawowe kwestie - jak poprawa sytuacji na rynku pracy i zmniejszenie obciążeń dla pracowników oraz pracodawców. Zamiast podnosić składki, lepiej skupić się na poprawie sytuacji finansowej obywateli.
Reforma emerytalna powinna polegać na obniżeniu kosztów pracy, co mogłoby odmienić sytuację demograficzną, której pogorszenie jest nieuniknione w wyniku braku wsparcia dla rodzin.
Z badań wynika, że Polacy mają coraz mniej dzieci, a jako główny powód wskazują problemy finansowe. To dla nas sygnał, że należy zwiększyć dochody obywateli, aby zachęcić ich do zakupu mieszkań i rozwoju rodzin. Można to zrobić poprzez podwyższenie płac netto, co z pewnością byłoby skuteczniejsze niż wprowadzanie dalszych obciążeń.
Jednak na przeszkodzie nie stoi tylko kwestia ekonomiczna, ale i kulturowa. Obserwujemy, że młodzi mężczyźni, często wykształceni, boją się nawiązywać relacje z kobietami o wyższym statusie. To prowadzi do problemów z budowaniem trwałych związków, co w dłuższej perspektywie odbija się na dzietności.
Nie możemy zapominać, że emerytury wypłacają ludzie aktualnie pracujący. Skoro wskaźnik dzietności spadł do alarmującego poziomu 1,1, sytuacja za 25 lat może być tragiczna. Będziemy bezsilni wobec problemu, na który nie zwracaliśmy uwagi przez dekady.
To spostrzeżenie prowadzi do refleksji, że może warto zacząć skupiać się na korporacjach, które czerpią zyski z automatyzacji, a nie tylko na małych przedsiębiorcach. Pojawia się pytanie, czy mielibyśmy odwagę podjąć kontrowersyjne decyzje, które mogłyby odmienić przyszłość emerytur w Polsce? Warto zadać sobie to pytanie w obliczu nadchodzących wyzwań demograficznych.