Horror na Gibalskiego: Prusaki Wszędzie, Nawet w Łóżkach Sąsiadów!
2024-08-04
Autor: Agnieszka
W mieszkaniu przy ulicy Gibalskiego 6 w Warszawie rzeczywistość jest bardziej przerażająca niż w horrorze. Sterty śmieci, wszechobecne prusaki i nieustanny zapach rozkładu. "Nie jesteśmy w stanie spać" – mówią zrozpaczeni sąsiedzi.
Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy nowy lokator wprowadził się do mieszkania socjalnego. W krótkim czasie pojawiły się pierwsze problemy. Najpierw nieprzyjemny zapach, potem niespodziewane goście w postaci robaków. Okna sąsiednich mieszkań są ciągle zamknięte, aby powstrzymać insektów przed ich odwiedzinami. Julia, jedna z sąsiadek, opowiada, jak widziała prusaki wychodzące przez otwarte okno tego mieszkania. "W domu mamy zapach jak ze śmietnika. Musieliśmy zainwestować w klimatyzatory, bo nie możemy otworzyć okna" – mówi z rozpaczą.
Nie jest to problem, który dotyczy tylko tego mieszkania. Robactwo przemieszcza się do innych lokali, a sąsiedzi są bezradni. Wielokrotnie próbowali różnych metod dezynsekcji, lecz bez skutku. Julia i jej partner wydają ogromne kwoty na bomby na pluskwy, pułapki i inne środki. "Nawet domowe sposoby nie pomagają, jak liście laurowe" – dodaje Julia. Ostatnio zmuszeni byli do remontu, aby uszczelnić swoje mieszkanie przed niechcianymi gośćmi, ale nawet to nie przyniosło ulgi.
Administracja budynku jest bezsilna. Zorganizowała pięć dezynsekcji wspólnych części bloku, które niewiele pomogły, bo robaki wciąż lęgną się w problematycznym mieszkaniu. Mimo licznych interwencji ze strony pracowników Zarządu Gospodarowania Nieruchomościami Wola oraz kontaktów z policją, lokator nie otwiera drzwi. "Bez współpracy ze strony lokatora niewiele możemy zdziałać" – podkreślają urzędnicy.
Przepisy jasno mówią, że dezynsekcja lub usunięcie mebli bez zgody najemcy jest naruszeniem miru domowego. Jednak istnieje wyjątek: w skrajnych przypadkach Państwowa Inspekcja Sanitarna ma prawo wejść do mieszkania bez zgody lokatora, jeśli istnieje zagrożenie życia lub zdrowia. Niestety, takie interwencje są rzadkością. Jak podkreślają urzędnicy sanitarni, każda sprawa jest traktowana indywidualnie, co znacznie wydłuża proces rozwiązywania problemu.
Cierpliwość sąsiadów jest na wyczerpaniu. Wielu z nich śpi tylko parę godzin na dobę, dręczonych strachem przed robakami przemykającymi po ścianach. Niektóre z nich muszą nawet zainwestować w dodatkowe zabezpieczenia, takie jak szczeliny uszczelniające czy specjalne pułapki. "Ostatnio zobaczyłam prusaki w swoim łóżku. To przelało czarę goryczy" – mówi jedna z sąsiadek.
Wydaje się, że sprawa nie będzie szybko rozwiązana. Zenobia Żaczek z Komitetu Obrony Lokatorów przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana: "To trudna sytuacja. Lokatorzy są pokrzywdzeni, ale trzeba działać delikatnie, aby nie naruszyć praw osoby poszkodowanej psychicznie". Chociaż przepisy pozwalają na wypowiedzenie umowy najmu z powodu zakłócania porządku, w praktyce wdrożenie tego jest trudne.
Tak więc mieszkańcy Gibalskiego 6 muszą uzbroić się w cierpliwość i liczyć na to, że w końcu znajdzie się rozwiązanie ich problemu. Do tego czasu pozostają w zamkniętych, uszczelnionych mieszkaniach, walcząc z nieustępliwymi intruzami.
Czy sąsiedzi w końcu znajdą spokój? Śledź naszą stronę, aby dowiedzieć się więcej!