Incydent z konferencji Donalda Trumpa i Keira Starmera. Biały Dom reaguje
2025-02-28
Autor: Michał
W trakcie wspólnej konferencji prasowej prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i brytyjskiego premiera Keira Starmera, doszło do nieoczekiwanej sytuacji. Dziennikarz zadał pytanie dotyczące powtarzających się stwierdzeń Trumpa odnośnie chęci aneksji Kanady oraz zapytał, czy król Karol III miał jakiekolwiek obawy na ten temat.
Premier Starmer, reagując na to pytanie, podkreślił znaczenie współpracy między USA a Zjednoczonym Królestwem. Stwierdził, że ich rozmowy skupiły się na umowach handlowych i wspólnych działaniach na rzecz bezpieczeństwa Ukrainy. - "Nie ma mowy o podziałach między naszymi krajami, jesteśmy sojusznikami i przyjaciółmi" - zapewniał Starmer. Wyraźnie zauważył, że temat Kanady nie pojawił się w ich rozmowach.
W odpowiedzi na te słowa, Donald Trump powiedział, że "to wystarczy", przerywając wypowiedź Starmera. Wykonał gest w kierunku reporterów, co sugerowało chęć przejścia do kolejnego pytania. Premier Starmer, widocznie zaskoczony, na chwilę przerwał i spojrzał przed siebie, co wywołało falę spekulacji w mediach społecznościowych.
Reakcja Białego Domu na incydent była szybka. Rzecznik prasowy oświadczył, że "prezydent ma pełne zaufanie do brytyjskiego premiera oraz jego zdolności do prowadzenia konstruktywnego dialogu". Wiele osób w sieci zauważyło natomiast, że Trump mógł próbować uciszyć temat, który wywoływał niepokój zarówno wśród obywateli Kanady, jak i w brytyjskich kręgach politycznych.
Eksperci wskazują, że ta sytuacja może mieć szersze konsekwencje w relacjach międzynarodowych, zwłaszcza w kontekście rosnących napięć geopolitycznych w regionie. Pytania o przyszłość Kanady i jej relacji z USA powracają jak bumerang, a taka retoryka ze strony Trumpa może prowadzić do niepewności wśród sojuszników.