Świat

Jacek Czaputowicz: Polska prezydencja w Paryżu zrujnowała nasz dobry wizerunek

2025-02-18

Autor: Jan

Podczas ostatnich obrad europejskich liderów w Paryżu unosił się przygnębiający zapach niepowodzenia. Polska, mająca najsilniejszą armię w Europie, była postrzegana jako kluczowy gracz w koalicji mającej wspierać pokój na Ukrainie. Zamiast tego, jako lider Unii Europejskiej, zaprezentowaliśmy się słabo. Okazało się, że nie wydatki wojskowe decydują o naszej pozycji, ale determinacja do działania i gotowość do podejmowania ryzyka.

W prawie każdej rozmowie międzynarodowej przytacza się słowa Radosława Sikorskiego: "USA to nie firma ochroniarska". Trudno jest nie zauważyć, że historia międzynarodowa oparta jest na dwóch prawach: pierwszym jest to, że słońce wschodzi rano i zachodzi wieczorem, a drugim, że silny zawsze robi, co mu się podoba, natomiast słabi muszą dostosować się do warunków.

W artykule opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” wskazano na problemy Bundeswehry, co podkreśla, że nie tylko Polska, ale i inne europejskie armie borykają się z deficytem zdolności obronnych. W Paryżu pojawiło się coraz więcej głosów, które oddzielają ziarno od plew i przywracają hierarchię wśród państw europejskich. Niektórzy liderzy, w tym premier Donald Tusk, uważają, że zakup większej ilości LNG i broni w USA poprawi naszą współpracę z Waszyngtonem. Ale, jak podkreśla Sikorski, amerykańska polityka bezpieczeństwa nie jest z definicji nastawiona na inwestycje w sojuszników, którzy nie oferują nic w zamian.

Dlaczego Amerykanie zdecydowali się na rozmieszczenie swoich wojsk w Polsce? W Polsce powszechnie uważa się, że to miliardy wydane na amerykański sprzęt wojskowy były kluczem do tego ruchu. Jednak to błędna interpretacja - Amerykanie wsparli nasze bezpieczeństwo, ponieważ Polska stała się samodzielnym graczem w polityce międzynarodowej.

W obecnym kontekście należy również zwrócić uwagę na słowa sekretarza obrony USA, Pete'a Hegsetha, który podkreślił, że Polacy podzielają z amerykańskimi wartości i etos wojowniczy. To nieprzypadkowe, że Polska, uczestnicząc w misjach w Iraku i Afganistanie, zdobędzie w przyszłości nie tylko uznanie, ale i konkretne zdolności, aby bronić całego kontynentu.

Ale w Paryżu, gdy mieliśmy szansę na umocnienie tej pozycji, nasz obraz jako niezłomnych wojowników został zrujnowany. Zamiast tego, pokazaliśmy naszą niepewną naturę. Czy to na pewno tego chcieliśmy? Przyjmujemy rolę pomocników, którzy dostarczają paliwa i części zamiennych państwem takim jak Francja, Wielka Brytania, czy Skandynawia w ich wysiłkach obrony suwerenności Ukrainy i honoru Europy. Zamiast być liderem, stajemy się dostawcami.

Nasi przywódcy muszą zadać sobie pytanie: czy nasze ambicje ograniczają się do asystowania innym w obronie ich interesów, czy w końcu podejmiemy kroki, aby tak samo chronić nasze własne?