Jak fiskus okrada Polaków? Prowokacja na porządku dziennym!
2025-03-03
Autor: Anna
W 2024 roku urzędnicy skarbowi przeprowadzili aż 59,7 tys. nabyć sprawdzających, wydając mandaty na łączną kwotę 20,4 mln zł. To stało się coraz częstszą metodą kontroli, która przynosi zamierzone efekty — informuje Rzeczpospolita.
Fiskus stosuje prowokacje
Nabycia sprawdzające to nic innego jak prowokacje. Urzędnicy podatkowi udają zwykłych klientów, co pozwala im kontrolować, czy przedsiębiorcy przestrzegają przepisów, takich jak rejestracja transakcji w kasie fiskalnej oraz wydawanie paragonów.
Znane jako kontrolowane zakupy, te prowokacje najczęściej dotyczą takich branż jak gastronomia, motoryzacja, kosmetyki czy sport. Często sprawdzają także sprzedaż na bazarach i targowiskach, gdzie przepisy również są weryfikowane.
- mówi Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFakt.
Przykładem takiej inwigilacji jest sytuacja z siłownią. W zeszłym roku dwie panie przyszły do obiektu z torbami sportowymi, kupując jednorazowe wejściówki. Niestety, nie otrzymały paragonu. W momencie, gdy wyciągnęły legitymacje służbowe, nałożono na pracownika mandat w wysokości 500 zł.
W latach ubiegłych liczba takich kontroli była znacznie niższa. Notowano odpowiednio 56,5 tys. kontroli w 2022 roku oraz 58,3 tys. w 2023 roku. Co ciekawe, prowokacje kosztowały fiskusa w minionym roku 964 tys. zł, co w zestawieniu z 20 mln zł w mandatach wydaje się opłacalne.
Warto również zauważyć, że wzrost liczby kontroli może budzić kontrowersje. Przedsiębiorcy coraz głośniej skarżą się na takie praktyki, zwracając uwagę na ich negatywny wpływ na zaufanie do instytucji publicznych oraz na atmosferę przedsiębiorczości w Polsce. Jak długo rząd będzie kontynuować takie procedury bez odpowiedniej debaty publicznej?