Finanse

Jak założyłam firmy w Polsce i USA: Moja historia jako kobieta w patriarchalnym świecie biznesu

2025-03-04

Autor: Magdalena

Mam 35 lat i z sukcesem założyłam oraz sprzedałam dwie firmy – jedną w USA, drugą w Polsce. Moje doświadczenia na obu rynkach pokazują ogromne różnice w postrzeganiu kobiet w biznesie.

Zaczynając w Polsce, zyskałam szacunek

Kiedy miałam około 20 lat, odwiedziłam Warszawę i dostrzegłam niedobór miejsc gastronomicznych. Pracując wcześniej w Londynie, byłam przyzwyczajona do bogactwa opcji na lunch. W stolicy Polski ludzie często sprzedawali jedzenie z koszyków, co uznałam za szansę na stworzenie innowacyjnej usługi. W 2012 roku wspólnie z zespołem założyliśmy „Friends – Taste Your Time”, sieć zdrowego fast foodu, która szybko zdobyła popularność, osiągając 12 lokalizacji w ciągu trzech lat, zanim firma została przejęta.

Mimo młodego wieku, moje stanowcze podejście i jasne oczekiwania przyczyniły się do zdobycia szacunku w branży. Polacy są niezwykle formalni, zwracając się do mnie jako „pani prezes”. Wprowadzenie zasad, takich jak zakaz spożywania alkoholu w pracy, pomogło zbudować autorytet.

Zaskoczenie w USA: outsiderka w klubie mężczyzn

Po przeprowadzce do USA w 2019 roku, założyłam firmę technologiczną. W porównaniu do Polski, tu czułam się niezrozumiana. Na jednej z konferencji zaprezentowałam moje dzieło, a uczestnik, podchodząc, pomylił mnie z moim współpracownikiem, co wskazuje na utrzymujące się uprzedzenia. Mój atut w takiej sytuacji? Ciężka praca. Świadoma tego, że mężczyźni często zamykają rundy finansowania po średnio 100 spotkaniach, a kobietom potrzeba ich 200-300, postanowiłam podwoić wysiłki.

Szybszy rozwój w USA

Jedną z kluczowych różnic między rynkami była prędkość działania. W Europie powszechne jest branie długich urlopów w sierpniu, podczas gdy ja w USA przez pięć lat nie miałam przerwy, skupiając się na budowie firmy. Dzięki takiemu tempu mogłam jaj szybko osiągnąć sukces. W USA – co prawda brutalnie – zrozumiałam, że dobra reputacja jest kluczem do zbudowania sieci kontaktów, co okazało się niezwykle pomocne.

Po sprzedaży mojej firmy Kinship w zeszłym roku w końcu zafundowałam sobie długo oczekiwany wypoczynek w Mongolii. Świadomość, że ciężka praca zaprocentowała, sprawiła, że jeszcze bardziej doceniam swój sukces.

Nowe cele i inspiracje

Dzięki moim doświadczeniom mam teraz nowe cele: wspieranie innych kobiet w biznesie, aby czuły się pewniej i miały szansę na sukces. Wracam z Mongolii z inspiracją do działania i przekonaniem, że każda z nas zasługuje na spełnienie swoich marzeń, niezależnie od tego, w jakim kraju prowadzi swój biznes.