Jan Benedek, muzyk T.Love, szczerze o odejściu: "Nie możemy pracować 'na gębę'"
2025-10-11
Autor: Magdalena
Grupa T.Love szokuje fanów decyzją o zakończeniu współpracy z gitarzystą Janem Benedekiem. Muzyk, który był częścią zespołu w latach 1990-1994 oraz od 2022 roku, stał za hitami takimi jak "Pocisk miłości" i "King", a także stworzył większość materiału na ich ostatni album "Hau, hau!".
W oficjalnym oświadczeniu zespół ogłosił, że z dniem 6 października 2025 roku kończą współpracę z Benedekiem, dziękując mu za wspólną pracę. Fani byli zszokowani, zwłaszcza że T.Love ogłaszało pracę nad nowym albumem "Orajt", który miał się ukazać w 2026 roku.
Reakcje fanów były intensywne, a w komentarzach można było znaleźć zarówno złość, jak i smutek. "Janek to Janek, jego kompozycje stworzyły zespół; jego odejście to ogromna strata!" – pisano w sieci.
Jednak w zestawieniu z ogłoszeniem Benedeka zespół zapowiedział powrót Macieja Majchrzaka, znanego jako Magilla Majcher. Gitarzysta T.Love w latach 1994-2017, który stworzył takie przeboje jak "Nie, nie, nie" czy "Chłopaki nie płaczą", zagra na scenie już w nadchodzący weekend.
Dyskusje wśród fanów nabrały tempa. Podczas gdy część wyrażała żal z powodu odejścia Benedeka, inni cieszyli się powrotem Majchrzaka, widząc w jego przywróceniu szansę na lepsze czasy dla zespołu.
Jan Benedek postanowił zabrać głos i odkryć kulisy swojego odejścia. W swoim oświadczeniu podkreślił, że do wspólnego tworzenia muzyki potrzebne są dobre relacje, które niestety zniknęły. Nie czuł się komfortowo z nową muzyką T.Love i zauważył, że zakończenie współpracy nastąpiło bez odpowiedniej komunikacji.
"Dostałem SMS-a podczas dotychczasowego spotkania i nie było to ani profesjonalne, ani sympatyczne" – mówił w jednym z wywiadów. Benedek skrytykował brak transparentności i współpracy w zespole, dodając, że w poważnym zespole nie można działać "na gębę".
Zauważył również, że relacje w zespole mogą być trudne, a brak porozumienia w kwestiach twórczych doprowadził do jego decyzji o odejściu. Jego obawy dotyczyły nie tylko pracy, ale również formalności związanych z umowami zespołu.
Mimo trudnej decyzji, Benedek nie trzyma urazy. W odniesieniu do Muńka, frontmana T.Love, podkreślił, że nigdy nie miał do niego żalu. Po wielu latach współpracy i uznaniu, jakie ma dla niego, z przyjemnością skupi się teraz na pracy solowej i tworzeniu dla innych.