Rozrywka

Jan Englert: Tylko Helena poszła w jego ślady. Syn i córki z pierwszego małżeństwa zniechęcili się do aktorstwa

2025-03-02

Autor: Jan

Tomasz Englert, pierworodny syn Jana Englerta, od wielu lat jest zaprzęgnięty w pasję do fotografii. Musiał to być na pewno efekt zachęty jego macochy, Beaty Ścibakówny, która nie szczędziła mu pochwał za talent i wyczucie artystyczne. W rozmowie z "Vivą!" stwierdziła, że "Tomek ma niesamowite wyczucie, świetne oko".

Beata, gdy Tomasz stawiał czoła życiowym wyzwaniom, namówiła go do pracy jako fotograf w kierowanym przez Jana Englerta Teatrze Narodowym, co okazało się być milowym krokiem w jego karierze. Jan, mimo że przypisany miał dość brzemion tatusia, próbował być dla syna wsparciem, ale nie pozwalał mu zbytnio się rozpieścić.

"Zawsze musiałem dążyć do czegoś, coś osiągać" – opowiadał w rozmowie z "Gala", podkreślając, że ojcowska perspektywa dorosłego mężczyzny bardzo wpłynęła na jego własne życie.

Jan Englert, popularny aktor już w młodym wieku, nie miał łatwego zadania. Kiedy 7 czerwca 1970 roku został tatą, musiał godzić swoją karierę z życiem rodzinnym, co z perspektywy lat uznaje za trudne.

"Długo byłem zaangażowany w pracę na planach filmowych, w teatrze, a potem wracałem do domu zmęczony jak nie wiem co. Czuję, że w trudnych momentach nie byłem wystarczająco obecny dla moich dzieci" – wspominał lat później w książce "Bez oklasków". Kompleksowe opieka nad Tomkiem i jego młodszymi siostrami, Kasią i Małgosią, całkowicie spadła na barki Barbary Sołtysik, ich matki, która zrezygnowała z kariery, aby być blisko dzieci.

Czy można to nazwać dobrym ojcostwem? Tomasz odpowiedział, że to był wybór jego matki: "Ktoś przecież musiał zarobić na rodzinę".

Jan z dumą podpatrywał, jak jego syn rozwijał swoją karierę. Gdy Tomasz jako student śmigał się na fotel prezesa największego w Polsce domu mediowego, Jan pękał z dumy. Problemem był jedynie fakt, że Tomek, zapracowany jak tata, nie miał prawie czasu na życie. "Pewnego dnia zrozumiałem, że jeśli tak będę żył, umrę jako bogaty, ale nieszczęśliwy człowiek" – przyznał w wywiadzie.

Zaczynał odnajdywać w sobie radość z życia poza pracą. Jednak będąc wkrótce ojcem, Tomasz postanowił, że jego dzieci będą w jego życiu najważniejsze, co znacząco różniło go od sposobu wychowywania, które miał u swojego ojca. Tomasz nigdy nie był otwarty na świat aktorstwa przy jego córkach, które poszły w zupełnie inną stronę - Katarzyna i Magdalena wybrały kariery oddalone od show-biznesu, jedna studiując iberystykę, a druga psychologię i socjologię.

Mimo że obie siostry świadomie trzymają się z dala od artystycznego światka, w ich rodzinie wartości i nawyki ciężkiej pracy oraz poświęcenia, przekazane przez Jana, są nadal obecne.

Historia tej rodziny pokazuje, że wybory życiowe mają znaczenie, a aktorstwo, choć tak bliskie, nie jest jedyną ścieżką, którą można wybrać.