Kraj

Kaczyński oskarża Tuska o złamanie konstytucji. Co na to profesor prawa?

2024-10-17

Autor: Katarzyna

W ubiegłą środę prezydent Andrzej Duda wystąpił w Sejmie z orędziem, co spowodowało chwilową przerwę w obradach zarządzoną przez marszałka Szymona Hołownię. Po przerwie na mównicę wszedł Donald Tusk, który podkreślił znaczenie nadchodzących wyborów 15 października oraz odniósł się do słów prezydenta. W trakcie wystąpienia posłowie Prawa i Sprawiedliwości opuścili salę posiedzeń.

Jarosław Kaczyński w późniejszym czasie krytycznie ocenił zachowanie Tuska, oskarżając go o złamanie konstytucji, odwołując się do artykułu 140: 'O rendzi prezydenta nie czyni się przedmiotem debaty'. Przytoczone zostały także regulacje sejmowe, zgodnie z którymi marszałek Sejmu udziela głosu przedstawicielom rządu na ich żądanie.

W celu wyjaśnienia tej sytuacji, zwróciliśmy się do dr. hab. Andrzeja Jackiewicza, eksperta z Uniwersytetu w Białymstoku. Profesor przypomniał, że zgodnie z regulaminem Sejmu, premier ma prawo zabrać głos w dowolnym momencie obrad. - Nie ma tutaj żadnych ograniczeń - podkreślił. Zauważył również, że wystąpienie Tuska nie miało charakteru debaty, ponieważ nie była to reakcja bezpośrednia na słowa prezydenta.

Z perspektywy konstytucjonalisty, konfrontacja między stronami mogłaby ewentualnie wystąpić, gdyby grupy posłów wypowiedziały się zaraz po prezydencie. - W tym kontekście, można uznać, że marszałek postąpił zgodnie z praktyką parlamentarną, a oddzielna przerwa miała na celu uniknięcie bezpośredniej konfrontacji - dodał.

Warto zauważyć, że konfrontacje polityczne, takie jak ta, mogą mieć daleko idące konsekwencje dla atmosfery w Sejmie oraz relacji między głównymi siłami politycznymi w Polsce, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów. Jakie będą dalsze ruchy obu stron? Z pewnością obserwatorzy polskiej polityki z uwagą śledzić będą, jak sytuacja się rozwija.